Kobachidze oświadczył, że „nieprawidłowości (przy wyborach) zdarzają się wszędzie, w każdym kraju”. Odrzucił jednak oskarżenia o sfałszowanie wyborów.
Badanie exit poll, na które powoływała się proeuropejska opozycja wskazywało, że zdobyła ona 52 proc. głosów w wyborach. Tymczasem oficjalne wyniki wskazują, że ponad 50 proc. głosów zapewniło sobie rządzące krajem Gruzińskie Marzenie, partia uważana za prorosyjską (choć formalnie deklaruje, że jest zainteresowana integracją Gruzji z UE i NATO).
Wyniki wyborów w Gruzji
Wybory parlamentarne w Gruzji: Prezydent kraju nie uznała wyników
Prezydent Salome Zourabiszwili oświadczyła, że wyniki wyborów zostały "całkowicie sfałszowane" i wezwała zwolenników opozycji na wiec przed parlamentem w Tbilisi w poniedziałek wieczorem.
Obserwatorzy wyborów twierdzą, że głosowanie nie było równe, a skala nieprawidłowości wyborczych, na korzyść partii rządzącej, mogła wpłynąć na wynik wyborów. Sekretarz stanu USA Antony Blinken wezwał władze Gruzji do „poszanowania praworządności i anulowania przepisów, które podważają fundamentalne wolności, a także do zajęcia się niedociągnięciami w procesie wyborczym”.
Gruzińskie Marzenie jest oskarżane o autorytarny sposób sprawowania władzy. W kraju pod rządami tej partii przyjęto przepisy, przypominające te uchwalone w Rosji, godzące w wolność słowa i organizacje pozarządowe, które są finansowane ze źródeł zagranicznych.
Premier Gruzji: Nieprawidłowości były, ale w nielicznych obwodach. Wyborów nie dało się sfałszować
Tymczasem premier Kobachidze w rozmowie z BBC przekonuje, że tylko w kilku obwodach wyborczych doszło do incydentów, a w większości z 3 111 lokali wyborczych głosowanie przebiegało normalnie.
- Oczywiście musimy zająć się nieprawidłowościami, do których doszło w dniu wyborów lub wcześniej – powiedział premier w rozmowie z BBC. Dodał jednak, że „ogólnie” wybory przebiegły zgodnie z prawem i zasadami demokracji.
Czytaj więcej
Prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili ogłosiła, że nie uznaje wyników sobotnich wyborów parlamentarnych i wezwała do protestów. Opozycja zarzuca wła...
O zarzutach opozycji premier Gruzji mówi, że takie same były formułowane przy wyborach w 2016, 2020 i 2021 roku. Według premiera Gruzji zastosowany w wyborach po raz pierwszy elektroniczny system głosowania uniemożliwiał jakiekolwiek fałszerstwa wyborcze.
Kobachidze przekonywał też, że jego rząd nie jest prorosyjski – a formułowanie takich zarzutów pod jego adresem służy oczernianiu partii rządzącej. Premier przypomniał, że Gruzja nie utrzymuje relacji dyplomatycznych z Rosją, co jest następstwem wojny z 2008 roku i utratą przez Tbilisi kontroli nad 20 proc. terytorium kraju (Abchazja i Osetia Południowa).
Gruzińskie Marzenie ma zająć 89 miejsc w 150-osobowym parlamencie. Proeuropejska opozycja ma obsadzić 61 mandatów. Większość zdobyta przez Gruzińskie Marzenie nie pozwoli tej partii dokonywać zmian w konstytucji.
Tymczasem organizacja pozarządowa ISFED (Międzynarodowe Towarzystwo na rzecz Wolnych Wyborów i Demokracji) twierdzi, że w czasie wyborów doszło do korupcji, zastraszania, dosypywania głosów a wyniki „nie mogą być postrzegane jako prawdziwie oddające wolę gruzińskich wyborców”.