Donald Tusk: Komisja ds. badania wpływów rosyjskich zacznie pracę dziś

Zbliżające się wybory i kolejne tygodnie i miesiące będą rozstrzygające dla najbliższych kilku lat, jeśli nie dekad, jeśli chodzi o bezpieczeństwo naszego kraju - mówił na konferencji prasowej premier Donald Tusk.

Publikacja: 05.06.2024 12:26

Donald Tusk

Donald Tusk

Foto: PAP, Piotr Nowak

- Skuteczne, systematyczne przeciwdziałanie wpływom państw wrogich, bo do takich należą Rosja i Białoruś, to będzie jedno z głównych zadań świata zachodniego — podkreślił Tusk.

- W tym kontekście chciałbym, abyśmy widzieli powołane przez nas dzisiaj ciało — dodał mając na myśli komisję ds. badania wpływów rosyjskich. Jak dodał „wiodącą rolę” w przygotowywaniu prac komisji odegrali: minister sprawiedliwości, Adam Bodnar i szef MSWiA, Tomasz Siemoniak.

Donald Tusk: Zadbam o to, by praca komisji nie była wykorzystywana w wyborach prezydenckich

- Komisja rozpocznie pracę już dzisiaj — dodał Tusk.

21 maja Donald Tusk ogłosił, że na czele komisji badającej wpływy rosyjskie stanie gen. Jarosław Stróżyk, szef SKW.

Zgodnie z jego ówczesną zapowiedzią skład komisji wyłaniali: szef MSW Tomasz Siemoniak, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, minister kultury i dziedzictwa narodowego, minister kultury i dziedzictwa narodowego Hanna Wróblewska, minister aktywów państwowych Jakub Jaworowski, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i minister cyfryzacji, Krzysztof Gawkowski.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński o komisji ds. wpływów rosyjskich. „To sąd kapturowy”

- Komisja będzie działała dyskrecjonalnie, nie będzie mediów w czasie prac tej komisji, latem będziemy mieli pierwszy raport cząstkowy. Ja mam nadzieję, że do końca roku większość spraw, które bulwersowały opinię publiczną w ostatnich latach, znajdzie swój opis, niekoniecznie wyjaśnienie. To nie będzie komisja śledcza. Efektem pracy tej komisji będą najprawdopodobniej wnioski do prokuratury — zapowiadał wówczas Tusk.

- Bardzo nam zależy na tym, aby była to komisja wolna od pokus czy intencji stricte politycznych, partyjnych i żeby przyniosła wiedzę o tym jak wyglądają i wyglądały realne zagrożenia ze strony Rosji i Białorusi — dodał.

- Chcieliśmy, aby komisja zaczęła pracę tuż po wyborach, aby nikt nie wiązał jej pracy, jej pierwszych raportów z komisją wyborczą. Osobiście będę dbał o to, by nie była wykorzystywana praca tej komisji w przyszłych wyborach prezydenckich — podkreślił.

- Przywiązujemy ogromną wagę do prac tej komisji — mówił Siemoniak, który dodał, że „mierzymy się w tej chwili nie tylko z wpływami, ale z aktywnymi działaniami na zlecenie służb rosyjskich i białoruskich”. - Próby aktów sabotażu, sytuacja na granicy, co do której nie mamy wątpliwości, że jest działaniem na zlecenie służb rosyjskich i białoruskich — mówił też. Siemoniak zadeklarował „wsparcie dla przewodniczącego komisji, gen. Jarosława Stróżyka”.

Kto wejdzie w skład komisji ds. badania wpływów Rosji

Następnie skład komisji przedstawił jej przewodniczący, gen. Stróżyk.

W skład komisji wejdą: Irena Lipowicz, była ambasador RP w Austrii i Dominika Kasprowicz, profesor UJ (rekomendowane przez Donalda Tuska), Katarzyna Bąkowicz z SWPS (delegowana przez ministra finansów), Bartosz Machalica, historyk, kolegium IPN (delegowany przez ministra cyfryzacji), Adam Leszczyński, profesor nadzwyczajny SWPS (delegowany przez minister kultury), Grzegorz Motyka, dyrektor WBH (delegowany przez ministra obrony), Cezary Banasiński, profesor UW, były prezes UOKiK (delegowany przez ministra aktywów państwowych), Tomasz Chłoń, były ambasador na Słowacji (delegowany przez ministra spraw zagranicznych), Paweł Białek, były zastępca szefa ABW (delegowany przez szefa MSW), Agnieszka Demczuk z UMCS, Paweł Ceranka z MSZ (delegowani przez koordynatora ds. służb specjalnych).

- W ciągu pół godziny przystępujemy do pracy — dodał Stróżyk.

Efekty pracy tej komisji, w związku z nazwiskami osób, które będą bohaterami tej komisji poznacie państwo w pierwszej odsłonie, bardzo szybko

Donald Tusk, premier

- Nie mogę powiedzieć, że będziemy chętnie ujawniać cokolwiek — mówił o pracach komisji jej przewodniczący. Dodał, że część raportów komisji będzie tajna, a rolą komisji będzie „badanie spraw do pewnego momentu i przekazywanie ich do prokuratury”. Przypomniał, że komisja nie będzie powoływać świadków.

- Czasy się zmieniły: nie będzie już komisji „lex Tusk”, „lex Macierewicz”, czy „lex Gaj” - wtórował mu Tusk dodając, że komisja „lex Tusk” miała służyć „polowaniu na przeciwników politycznych”. - Czasy się zmieniły i metody się zmieniły. Efekty pracy tej komisji, w związku z nazwiskami osób, które będą „bohaterami” tej komisji poznacie państwo w pierwszej odsłonie, bardzo szybko. Za dwa miesiące poznacie pierwszy raport — dodał.

Dlaczego rząd zdecydował się powołać komisję ds. badania wpływów Rosji?

Donald Tusk 10 maja poinformował, że przygotowany jest projekt ustawy w sprawie powołania konstytucyjnej komisji do badania wpływów rosyjskich i białoruskich w Polsce. Rząd miał zająć się projektem 21 maja.

Jednak — po tym jak Szymon Hołownia, marszałek Sejmu i lider Polski 2050 — wyraził sceptycyzm co do tego czy konieczne jest powołanie takiej komisji w Sejmie, premier poinformował, że "nie będzie komisji sejmowej". - Ja powołam komisję rządową, dostanie termin dwumiesięczny i w ciągu dwóch miesięcy przygotuje raport, z którego będzie wynikało kto, gdzie, dlaczego, za ile ulegał takim wpływom, kto wykonywał zlecenia ze strony Rosji czy Białorusi i przede wszystkim kto podejmował decyzje o ukręcaniu tych spraw. Bo to są sprawy, od których zależy nasze życie, nasze bezpieczeństwo — tłumaczył 14 maja premier.

Dwa dni później „Rzeczpospolita” ujawniła, że eksperci powołani przez rząd do zbadania rosyjskich wpływów mają pracować na wynikach audytu ze służb specjalnych. Audyt o którym mowa został przygotowany przez ostatnie miesiące przez ABW i SKW.

Temat komisji ds. badania wpływów Rosji pojawił się ponownie po tym, jak na początku maja na Białoruś wyjechał były już sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego Tomasz Szmydt, który wystąpił na konferencji prasowej w Mińsku i poprosił Aleksandra Łukaszenkę o azyl. Prokuratura postawiła już Szmydtowi zarzuty z paragrafu mówiącego o szpiegostwie.

Sejm poprzedniej kadencji przyjął ustawę na podstawie której utworzono komisję ds. badania wpływów Rosji. Ustawę tę nazywano „lex Tusk” ponieważ, według jej krytyków, była ona wymierzona w ówczesnego lidera opozycji, Donalda Tuska i miała być narzędziem walki przed wyborami parlamentarnymi.

- Skuteczne, systematyczne przeciwdziałanie wpływom państw wrogich, bo do takich należą Rosja i Białoruś, to będzie jedno z głównych zadań świata zachodniego — podkreślił Tusk.

- W tym kontekście chciałbym, abyśmy widzieli powołane przez nas dzisiaj ciało — dodał mając na myśli komisję ds. badania wpływów rosyjskich. Jak dodał „wiodącą rolę” w przygotowywaniu prac komisji odegrali: minister sprawiedliwości, Adam Bodnar i szef MSWiA, Tomasz Siemoniak.

Pozostało 93% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Sondaż: Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz cieszą się największym zaufaniem Polaków
Polityka
Sondaż: Więcej niezadowolonych niż zadowolonych z Donalda Tuska
Polityka
Rząd wprowadza zmiany na granicy z Białorusią. Szef MSWiA złożył podpis
Polityka
Co czeka Lewicę po wyborach europejskich? "Dwie drogi, dziś zachowuje się jak część KO"
Polityka
Agenci CBA weszli do dwóch ministerstw
Polityka
Komisja ds. Pegasusa: Jest termin przesłuchania Ziobry. „To będzie sądny dzień”