Reklama
Rozwiń
Reklama

Siemoniak wciąż rywalizuje ze Schetyną

Wybory w Platformie zakończą się za kilka dni. Trwają przymiarki do obsady kluczowych stanowisk.

Aktualizacja: 11.01.2016 15:56 Publikacja: 11.01.2016 15:49

Tomasz Siemoniak i Grzegorz Schetyna

Tomasz Siemoniak i Grzegorz Schetyna

Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Do czwartku, 7 stycznia, w wyborach na przewodniczącego Platformy można było głosować elektronicznie, a do 20 stycznia członkowie partii mogą robić to korespondencyjnie. Liczenie głosów potrwa najdłużej cztery dni. Potem Zarząd Krajowy partii podejmie decyzję, kiedy rezultat wyborów zostanie podany do publicznej wiadomości.

Kłopot w tym, że na kartach wyborczych wciąż widnieje nazwisko Tomasza Siemoniaka, który 31 grudnia 2015 r. ogłosił, że rezygnuje z walki o przywództwo w PO i przekazuje swoje poparcie Grzegorzowi Schetynie.

– Tomek zrezygnował w takim momencie, w którym karty do głosowania były już wysłane, więc niektórzy pewnie już na niego zagłosowali – mówi nam poseł PO Wojciech Wilk.

By zostać przewodniczącym PO, Schetyna musi uzyskać większość bezwzględną z ponad 17 tysięcy głosów, bo tylu członków partii jest uprawnionych do głosowania. Mimo że wciąż można głosować na Siemoniaka, nic nie wskazuje na to, by Schetyna miał kłopot z wygraną.

W partii trwa giełda nazwisk polityków PO, którzy mogą liczyć na przychylność nowego lidera. Nasi rozmówcy przekonują, że niezbędna jest obecnie konsolidacja wewnątrz partii i będzie to połączenie rutyny z młodością, która ma pomóc odzyskać prymat na politycznej scenie. – To jest etap, na którym trzeba łączyć, a nie dzielić. Myślę, że Grzegorz ma tego świadomość, dlatego nie spodziewam się żadnych wojenek – mówi poseł PO Cezary Tomczyk.

Reklama
Reklama

Żaden z rozmówców nie dopuszcza myśli, że Schetyna po objęciu władzy w PO skupi się na rozliczaniu polityków, którzy zaszli mu za skórę. Nie teraz. – Schetyna długo czekał na powrót na szczyt, cierpliwie poczeka też na zemstę – twierdzi jeden z posłów PO.

Według naszych rozmówców z Platformy największe szanse na objęcie funkcji sekretarza generalnego partii ma przewodniczący regionu zachodniopomorskiego Stanisław Gawłowski. Spekuluje się, że blisko niego będzie Rafał Grupiński, a także Borys Budka i Siemoniak. Ten ostatni zostanie prawdopodobnie wiceprzewodniczącym PO. – Ich rezygnacja wynika z kalkulacji i z tego, że dogadali się ze Schetyną już na przyszłość, dzięki czemu będą ważnymi postaciami Platformy – mówi nam anonimowo jeden z posłów PO.

– Szansę dostanie też ktoś ze stowarzyszenia Młodzi Demokraci – zapowiada Tomczyk. Według spekulacji może to być przewodniczący o właściwym nazwisku na obecne trudne czasy – Konrad Zaradny.

Jako utalentowanych polityków, którzy zostaną zagospodarowani, wymienia się także Rafała Trzaskowskiego i Krzysztofa Brejzę. Ten drugi to człowiek Tomasza Lenza, który jako jeden z pierwszych poparł Schetynę, jeśli więc on będzie mógł liczyć na przychylność nowego lidera, szansę dostanie też Brejza.

Do gry może wrócić była premier i dotychczasowa przewodnicząca partii Ewa Kopacz, która ostatnio znalazła się na uboczu, rezygnując z wszelkich funkcji. – W Sejmie jest tylko dwóch byłych premierów, jeden po naszej, a drugi po tamtej stronie. Premier zawsze ma inną wiedzę na różne tematy, nazwałbym ją ekskluzywną – mówi Tomczyk, który uważa, że pominięcie Kopacz byłoby błędem.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
SAFE dzieli scenę polityczną, co zrobi prezydent? Weto na stole
Polityka
Donald Tusk o głosowaniu ws. SAFE: Maski opadły, to wrogowie niepodległości
Polityka
Sondaż: Polacy ocenili sposób, w jaki Włodzimierz Czarzasty odmówił Amerykanom
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama