Po godzinie 12.00 prezes PiS Jarosław Kaczyński stanął jako świadek przed komisją ds. Pegasusa. Już na początku spotkania doszło do spięcia między jego uczestnikami.
Posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa. Wymiana zdań między Jarosławem Kaczyńskim a Witoldem Zembaczyńskim
Już na początku posiedzenia komisji śledczej ds. Pegasusa doszło do wymiany zdań między prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim a członkiem komisji Witoldem Zembaczyńskim.
Witold Zembaczyński zwracał się do Jarosława Kaczyńskiego słowami "proszę świadka”. - Panie pośle, ale nie jesteśmy w sądzie. Jesteśmy w Sejmie — odpowiedział prezes PiS. - Ale pan ma tabliczkę przed sobą: świadek — dodał polityk KO.
Czytaj więcej
Po godz. 12:00 prezes PiS Jarosław Kaczyński stanął jako świadek przed komisją ds. Pegasusa. Były premier wygłosił tylko część ślubowania świadka z...
- Jeżeli ktoś jest w stanie zrujnować nawet naleśnikarnię to naprawdę - stwierdził Jarosław Kaczyński, odpowiadając Zembaczyńskiemu.
Kpiąc z posła PO, politycy PiS dopytywali się później, „czy naleśniki były z serem, czy z czymś innym”.
Rzecznik PiS Rafał Bochenek opublikował także w mediach społecznościowych fotografię, na której widać jego, Jarosława Kaczyńskiego i byłego szefa MON Mariusza Błaszczaka siedzących przy stole, na którym postawiono talerze z naleśnikami – może być to aluzją do wcześniejszych wypowiedzi dotyczących naleśnikarni Witolda Zembaczyńskiego. "Przerwa na naleśnika..." - napisał Bochenek. Z widocznego na zdjęciu ekranu telewizora wynika, że fotografia została zrobiona w trakcie trwania przerwy ogłoszonej przez Magdalenę Srokę.
Posiedzenie komisji śledczej ds. Pegasusa. O co chodzi z naleśnikarnią i Witoldem Zembaczyńskim?
Poseł Witold Zembaczyński w 2019 roku, gdy był liderem opolskiej listy KO do Sejmu, pozwał w trybie wyborczym kandydującego z listy PiS Janusza Kowalskiego w związku z jego wypowiedziami o upadłości biznesu prowadzonego w przeszłości przez ówczesnego wiceprzewodniczącego Nowoczesnej. Kowalski nazywał wtedy Zembaczyńskiego "królem naleśników".
Sprawa dotyczyła naleśnikarni, którą w przeszłości prowadził Zembaczyński. Ostatecznie sprzedał ją on jednak innemu przedsiębiorcy, gdy – jak mówił –„podjął decyzję o zmianie życiowych priorytetów”.