Sędzia Arthur Engoron wydał w piątek orzeczenie, w którym na 92 stronach sprecyzował, że oprócz zapłacenia 354,9 mln dolarów kary, Trumpowi nie wolno także pełnić funkcji członka zarządu lub dyrektora jakichkolwiek nowojorskich korporacji. Sędzia postanowił także, że i Trump, i jego Trump Organisation będą mieć ograniczone możliwość ubiegania się o pożyczki od instytucji finansowych Nowego Jorku.

Sprawę przeciwko Trumpowi wniosła prokurator generalna Nowego Jorku Letitia James, której biuro pozwało go pod zarzutem, że były prezydent – z pomocą swoich dorosłych synów i wyższej kadry kierowniczej w Trump Organisation – w ciągu 10 lat fałszywie zawyżył swój majątek o 3,6 mld dolarów, aby zapewnić sobie korzystniejsze warunki kredytu i niższe składki ubezpieczeniowe. 

Także synowie Trumpa, Donald Jr. i Eric, zgodnie z orzeczeniem sędziego mają zapłacić po 4 miliony dolarów, a były dyrektor finansowy Trumpa, Allena Weisselberg - milion.

Trump krytykuje orzeczenie sędziego. „Lewicowy spisek”

Zwracając się do zwolenników po raz pierwszy od czasu, gdy sędzia Arthur Engoron nałożył na niego ogromne kary finansowe, Trump stwierdził, że orzeczenie jest „ingerencją w wybory", a sędzia jestczęścią „lewicowego” spisku, mającego na celu uniemożliwienie mu ponowne objęcie funkcji prezydenta.

Czytaj więcej

Sondaż: Biden czy Trump? Kto lepszym prezydentem USA z perspektywy Polski?

Były republikański prezydent, faworyt w nominacji swojej partii do Białego Domu, powiedział zgromadzonym w Michigan, że „to odrażające nadużycie władzy"  jest nie tylko atakiem na niego, ale atakiem ”na wszystkich Amerykanów”.

Trump powtórzył także swoje kłamstwo, że jego porażka wyborcza w 2020 r. z demokratycznym prezydentem USA Joe Bidenem wynikała z oszustwa wyborczego.