Czwartkowy poranek. Mimo padającego deszczu i niesprzyjającej aury przed biurem przepustek Sejmu, niedaleko wjazdu do kompleksu budynków parlamentu gromadzi się coraz więcej dziennikarzy. Są kamery, jest grupka ludzi z polskimi flagami i coraz więcej funkcjonariuszy policji. To wszystko w atmosferze oczekiwania, czy Maciej Wąsik i Mariusz Kamiński spróbują wejść do parlamentu i wziąć udział w obradach. Wcześniej w przestrzeni publicznej krążyły najrozmaitsze scenariusze dotyczące tego, co może się wydarzyć, z siłową próbą wprowadzenia polityków PiS przez ich partyjnych kolegów włącznie.