Po ogłoszeniu wyniku wyborów stało się jasne, że zarówno PiS, jak i aktualna opozycja będą potrzebowały nowych strategii. Z naszych rozmów wynika, że PiS będzie opierało swoją na co najmniej trzech czynnikach.
Po pierwsze, na zimę partia Jarosława Kaczyńskiego szykuje swój kongres programowy. Ma to być nie tylko pierwsze tak duże wydarzenie po wyborach, ale i – jak wynika z naszych rozmów – sygnał o rekonfiguracji partii, jej otwarciu na nowe środowiska oraz zmianie wizerunku po ostatniej kampanii wyborczej. Przygotowania do kongresu już wystartowały. A ma on być także rozpoczęciem nowej fazy kampanii samorządowej, do której PIS również się szykuje.
Czytaj więcej
Lider PO Donald Tusk powiedział, że nie oglądał wystąpienia prezydenta Andrzeja Dudy, ponieważ miał inne zajęcia w Brukseli. Dodał, że jest jasne,...
Po drugie, ma powstać zespół pod przewodnictwem obecnego premiera Mateusza Morawieckiego, który będzie zajmował się rozliczaniem obecnej opozycji – gdy ta stworzy działający rząd. Bo w PiS nie ma nikt wątpliwości, że ten moment prędzej czy później nastąpi. Zespół ma wykorzystywać doświadczenia podobnych politycznych tworów z przeszłości, być czymś pośrednim wokół „gabinetu cieni”, jak i zespołów np. wokół dawnego „premiera technicznego”, czyli prof. Piotra Glińskiego. Morawiecki po tym, jak przestanie być już szefem rządu ma pozostać na pierwszej linii politycznego frontu.
Czytaj więcej
Premier Mateusz Morawiecki w ciągu ostatnich kilku lat wydał ponad 520 tys. zł z własnych środków na promocję prywatnych wpisów na Facebooku - poda...
Po trzecie, kampania samorządowa i nie tylko. PiS spogląda na kalendarz. I jeśli prezydent Andrzej Duda przyzna misję tworzenia rządu w pierwszym kroku Morawieckiemu, to polityczny kalendarz ma dla PiS pracować tak, że pierwsze 100 dni nowego rządu Donalda Tuska wypadną wiosną, na kilka tygodni przed wyborami samorządowymi. To zdaniem naszych rozmówców z PiS ma być pierwszy moment, gdy realnie po wyborach może dojść do poważnego politycznego przesilenia. – Wtedy pokażemy czarno na białym, że obietnice Tuska są nic nie warte – zapowiada jeden z naszych rozmówców z PiS.