Leszek Miller był gościem porannej audycji w TOK FM.
Mówił m.in. o zbliżających się wyborach parlamentarnych, które powinny odbyć się w Polsce w październiku lub listopadzie. Ale, zdaniem polityka, mogą się nie odbyć.
Powodem byłyby spadające notowania Prawa i Sprawiedliwości, które co prawda wciąż jest liderem sondaży, ale nie jest w stanie utworzyć większości. Maleje także przewaga PiS nad PO w badaniach, ale tracą na tym inne opozycyjne ugrupowania, takie jak Trzecia Droga Kosiniaka-Kamysza i Hołowni.
Czytaj więcej
"Jakim wynikiem Pani/Pana zdaniem skończą się jesienne wybory parlamentarne?" - takie pytanie zadaliśmy uczestnikom sondażu SW Research dla rp.pl.
Zdaniem Leszka Millera taka sytuacja może doprowadzić do tego, że w przypadku dalszego spadku notowań PiS może zdecydować się na kontrowersyjny krok, pod jakimś pretekstem wprowadzić stan wyjątkowy i przełożyć wybory.
Polityk wyjaśnia, że o pretekst nie jest trudno, bo w obecnej sytuacji wystarczy, że PiS wskaże pogarszającą się z polskiego punktu widzenia sytuacje na Ukrainie.
Prezydent "rozpycha się" w ramach Konstytucji
Miller ocenił także ostatnia inicjatywę prezydenta Andrzeja Dudy, który zapowiedział złożenie do Sejmu projektu ustawy o współpracy najwyższych organów w państwie w kontekście objęcia przez Polskę przewodnictwa w UE w 2015 roku.
Czytaj więcej
Prezydent Andrzej Duda zapowiedział w orędziu złożenie w Sejmie projektu ustawy, która w kontekście zbliżającego się przewodniczenia Polski w UE us...
W projekcie Tym Duda chce poszerzyć zakres prezydenckich kompetencji, zwiększając wpływ na politykę UE, w tym możliwością blokowania kandydatów na stanowiska w unijnych instytucjach.
Leszek Miller zauważył, że Andrzej Duda nie jest pierwszym prezydentem, który ma tendencje do "rozpychania się w ramach Konstytucji", ale poprzedni prezydenci mieli do czynienia z silnymi premierami.
- Obecny premier nie jest ani silny, ani nie jest premierem, więc prezydentowi przychodzi to łatwiej – powiedział europoseł.