Chrześniacy Mościckiego chcą odzyskać pieniądze

Sejm zajmie się petycją mężczyzny, którego ojcem chrzestnym został przedwojenny prezydent, co zapewniło mu przywileje. To nie pierwsza taka inicjatywa.

Publikacja: 23.01.2023 03:00

Ignacy Mościcki i Józef Piłsudski

Ignacy Mościcki i Józef Piłsudski

Foto: Wikimedia Commons, domena publiczna

„Mam nadzieję, że Rzeczpospolita spełni życzenie swojego prezydenta” – pisze w petycji do Sejmu mężczyzna, który zastrzegł swoją anonimowość. Wnosi o uchwalenie ustawy mającej pomóc mu odzyskać środki z darowizny w Pocztowej Kasie Oszczędności założonej przed wojną przez jego ojca chrzestnego. I nie jest to przypadkowy ojciec chrzestny. Chodzi o Ignacego Mościckiego.

Przedwojenny prezydent w 1926 roku wydał dekret mający wspierać dzietność. Zobowiązał się, że każdy siódmy syn w rodzinie stanie się jego chrześniakiem, z czym wiązały się przywileje: bezpłatna nauka w kraju i za granicą, stypendia, darmowe przejazdy i opieka zdrowotna, a zwłaszcza książeczka w Pocztowej Kasie Oszczędności z wkładem 50 zł, co stanowiło równowartość ówczesnej pensji nauczyciela, oprocentowanym na 6 proc.

Kandydatów na chrześniaków szukali urzędnicy, a najczęściej zgłaszali się sami rodzice. Był jednak warunek: rodzina musiała być rdzennie polska i niekarana. – Nim przyszło z Warszawy potwierdzenie, rodzina była dokładnie prześwietlona przez proboszcza i miejscowe władze – opowiadał w 2008 roku „Rzeczpospolitej” Kazimierz Ignacy Stokłosa, jeden z chrześniaków prezydenta.

Drugie imię tego ostatniego jest nieprzypadkowe, bo rodzice chrześniaków zazwyczaj nazywali ich Ignacy. Do wybuchu wojny było ich około 900. Po nastaniu komunizmu nie mieli jednak okazji skorzystać ze swoich przywilejów. Pocztowa Kasa Oszczędności, podobnie jak inne przedwojenne instytucje bankowe, została zlikwidowana.

Ile stracili? Gra toczy się o niebagatelne pieniądze, bo w najnowszej petycji do Sejmu chrześniak Mościckiego wylicza, że uwzględniając odsetki, wkład od prezydenta jest wart nawet 0,5 mln zł. I nie jest to pierwszy raz, gdy chrześniacy starają się odzyskać środki z czerwonych książeczek. W 2001 roku założyli Krajowe Stowarzyszenie Chrześniaków Prezydenta II RP Ignacego Mościckiego, które starało się dotrzeć do wpływowych polityków, a także skierowało pozew do Sądu Okręgowego w Rzeszowie. Ten jednak oddalił roszczenie, wyrok podtrzymała druga instancja, a Sąd Najwyższy odmówił kasacji.

Powód? „Z prawnego punktu widzenia Skarb Państwa nie odpowiada za zobowiązania Pocztowej Kasy Oszczędności” – odpisało w 2013 roku w odpowiedzi na zapytanie poselskie Ministerstwo Finansów. „Obowiązujące wówczas przepisy prawne nie przewidywały ogólnej sukcesji ani też innego następstwa prawnego po bankach, które uległy likwidacji” – dodawało.

Autor petycji nie zgadza się z tą argumentacją. Twierdzi, że przepisy o likwidacji Pocztowej Kasy Oszczędności dotyczyły rachunków pod nazwą „stare” i „okupacyjne”, zaś kapitał chrześniaków oznaczono jako „rachunek polski”. Został przejęty przez obecny PKO BP, więc zdaniem autora petycji „roszczenie do jego odzyskania w pełnym wymiarze inwestycyjnym jest jak najbardziej zasadne”.

Czy w odzyskaniu pieniędzy pomogą posłowie, uchwalając specjalną ustawę? Odradza to Biuro Analiz Sejmowych, którego zdaniem przepisy ustawy powinny mieć charakter uniwersalny, a nie dotyczyć określonej grupy. – Rekomendację odnośnie do dalszych prac nad petycją uzależnię od dyskusji podczas komisji. Z prawnego punktu widzenia nie ma możliwości uregulowania tej sprawy ustawowo, jednak z moralnego dobrze by było, aby te środki nie przepadły – mówi poseł Jacek Świat (PiS), sprawozdawca petycji.

Zaznacza przy tym, że sprawa dotyczy coraz mniejszej grupy osób. Jeszcze na początku XXI wieku chrześniakami interesowały się media, a ze stowarzyszeniem spotkał się prezydent Lech Kaczyński. Swoją liczebność szacowali na około 300 osób. Z czasem usłyszeć można było o nich rzadziej, co spowodowane jest biologią. Dziś chrześniacy mają od 83 do 97 lat, a telefon w ich stowarzyszeniu już nie odpowiada.

„Mam nadzieję, że Rzeczpospolita spełni życzenie swojego prezydenta” – pisze w petycji do Sejmu mężczyzna, który zastrzegł swoją anonimowość. Wnosi o uchwalenie ustawy mającej pomóc mu odzyskać środki z darowizny w Pocztowej Kasie Oszczędności założonej przed wojną przez jego ojca chrzestnego. I nie jest to przypadkowy ojciec chrzestny. Chodzi o Ignacego Mościckiego.

Przedwojenny prezydent w 1926 roku wydał dekret mający wspierać dzietność. Zobowiązał się, że każdy siódmy syn w rodzinie stanie się jego chrześniakiem, z czym wiązały się przywileje: bezpłatna nauka w kraju i za granicą, stypendia, darmowe przejazdy i opieka zdrowotna, a zwłaszcza książeczka w Pocztowej Kasie Oszczędności z wkładem 50 zł, co stanowiło równowartość ówczesnej pensji nauczyciela, oprocentowanym na 6 proc.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Tusk na granicy z Białorusią po ataku na żołnierza. "Granica musi być chroniona"
Polityka
Tusk jedzie na granicę z Białorusią. "Skierowaliśmy dodatkowe siły". MON: Wykorzystamy Rosomaki
Polityka
Beata Szydło: Fundusz Sprawiedliwości był dobrym rozwiązaniem. Służył ludziom
Polityka
Afera Funduszu Sprawiedliwości. Grzegorz Schetyna o Suwerennej Polsce: Nie ma przyszłości
Materiał Promocyjny
Jakie są główne zalety systemów do zarządzania zasobami ludzkimi?
Polityka
Tusk zmienił zdanie ws. granicy z Białorusią? Wiceszef MSZ: Wcześniej nie był premierem
Polityka
Wiadomo, którzy kolejni posłowie Suwerennej Polski mają stracić immunitet