Premier Morawiecki już w lipcu potwierdzał, że stosunek do wojny na Ukrainie dzieli rządy w Warszawie i Budapeszcie. Odnosił się wówczas do słów premiera Węgier Viktora Orbana, który stwierdził, ze "wojna w Ukrainie wstrząsnęła polsko-węgierską współpracą".

Premier Węgier przekonywał, że problem jest "po stronie serca", ponieważ Węgrzy traktują trwającą wojnę jako walkę dwóch słowiańskich narodów, a Polacy "czują, że sami też w niej walczą”.

- Potwierdzam. Drogi Polski i Węgier się rozeszły - mówił w lipcu szef rządu. 

Czytaj więcej

Morawiecki potwierdza słowa Orbana: Drogi Polski i Węgier się rozeszły

W poniedziałek premier przyznał, że nasz kraj nadal nie podziela stanowiska Węgier w sprawie Ukrainy. Jednocześnie przyznał, że łączy nas z Węgrami "bardzo wiele". 

- Węgry to jest - razem z Czechami i ze Słowacją - najbliższy sojusznik w ramach Unii Europejskiej. Nasi węgierscy przyjaciele widzą doskonale, w jaki sposób prowadzi się politykę w Brukseli. Razem z całą Grupą Wyszehradzką jesteśmy w stanie w bardziej efektywny sposób bardziej realizować naszą politykę - mówił.

- Nasz stosunek do Ukrainy jest bardzo konkretny - pomagać, bo tam jest dzisiaj linia frontu i nie chcemy, by była ona bliżej Polski. Chcę jednak zwrócić uwagę na jedno - jakkolwiek jestem krytyczny wobec wielu wypowiedzi naszych węgierskich sojuszników, to jednak wszystkie pakiety sankcji mogły być ustalone tylko dlatego, że były ustalone jednomyślnie - a więc Węgrzy również głosowali za tymi pakietami - dodał.