W przypadku Konfederacji Odnowy Rzeczypospolitej Wolność i Nadzieja (KORWiN) o odrzuceniu sprawozdania przez PKW zdecydował błąd na 390 zł. Zdaniem PKW partia Janusza Korwin-Mikkego przyjęła pieniądze od dwóch osób prawnych i mieszkańca zagranicy, tymczasem partie polityczne wolno finansować tylko osobom fizycznym, zamieszkałym w Polsce. Zwróciła im pieniądze, jednak po upływie nieprzekraczalnego trzydziestodniowego terminu.

Czytaj więcej

Dlaczego dochodzi do czystek w partii Grzegorza Brauna?

– Zawsze informujemy, z jakich kont można wpłacać pieniądze. Często nie jest łatwo zidentyfikować, czy rachunek jest np. firmowy, jednak gdy to stwierdzimy, zwracamy środki. Nie rozumiem istoty problemu, skoro zwrotu dokonaliśmy przed złożeniem sprawozdania – mówi „Rzeczpospolitej” Konrad Berkowicz, wiceprezes KORWiN i poseł Konfederacji.

Jednak na tym nie kończą się kłopoty z finansami Konfederacji, partii federacyjnej, w skład której oprócz KORWiN wchodzą też Ruch Narodowy, Konfederacja Korony Polskiej, Partia Kierowców i Wolnościowcy. PKW przyjęła tylko sprawozdanie za 2020 rok Wolnościowców, którzy, nosząc wówczas nazwę Konfederacja-Koalicja Propolska, mieli zerowe wpływy i wydatki. Sprawozdania pozostałych partii-członków odrzucono. Najczęściej formalnie z powodu tzw. nielegalnego kredytowania, polegającego za robieniu zakupów z własnych środków przez osoby fizyczne, którym następnie partie zwracały pieniądze.

Odrzucenie sprawozdań nie ma większych skutków dla tych ugrupowań, bo formalnie nie otrzymują subwencji budżetowej, która trafia na konto Konfederacji. Jednak błąd zrobiła też sama Konfederacja. W 2020 roku zgromadziła na rachunku swojego funduszu wyborczego 1,085 mln zł, jednak w sprawozdaniu podała sumę tylko 592 zł. Pomyliła się więc o milion, jednak PKW zdecydowała o przyjęciu sprawozdania, tyle że ze wskazaniem uchybienia.

Rok wcześniej Konfederacja nie miała tyle szczęścia. PKW odrzuciła sprawozdanie z pozornie błahego powodu: nieprawidłowo wywieszonego baneru. Skutkiem miała być utrata subwencji, wynoszącej 6,9 mln rocznie. Pieniędzy jeszcze nie odebrano, bo partia wniosła skargę do Sadu Najwyższego.

Skąd tyle błędów w finansach Konfederacji i jej partii członkowskich? Zdaniem liderów winni nie są skarbnicy, lecz nieżyciowe przepisy, którymi kieruje się PKW. Nie wykluczają też, że komisja jest do nich nieżyczliwie nastawiona, bo Konfederacja jako jedyna sprzeciwiała się upolitycznieniu PKW.

Więcej na ten temat we wtorkowej „Rzeczpospolitej”i na rp.pl