Departament Sprawiedliwości USA odmówił komentarza w sprawie przeszukania, w którym - według Trumpa - brała udział "bardzo duża grupa agentów FBI". Komentarza odmawia centrala FBI w Waszyngtonie i biuro FBI w Miami.

Eric Trump powiedział Fox News, że agenci FBI szukali pudeł z dokumentami, które Trump zabrał z Białego Domu. Dodał, że jego ojciec współpracuje z Narodowym Archiwum w tej sprawie od miesięcy.

Źródło zbliżone do sprawy potwierdziło w rozmowie z Reutersem, że przeszukanie ma związek z zabraniem przez Trumpa z Białego Domu niejawnych dokumentów.

Czytaj więcej

Trump spotkał się z Orbanem. "Wspaniale było spędzić czas z moim przyjacielem"

Sam Trump stwierdził, że jego rezydencja jest "oblężona, najechana i okupowana". Były prezydent nie odniósł się do powodu przeszukania domu w Mar-a-Lago.

"Po tym jak pracowałem i współpracowałem z odpowiednimi agencjami rządowymi, doszło do niezapowiedzianego przeszukania w moim domu, które nie było potrzebne, ani właściwe" - napisał w oświadczeniu były prezydent.

Departament Sprawiedliwości USA odmówił komentarza w sprawie przeszukania

Trump nie był obecny w domu na Florydzie w czasie przeszukania - przebywał wówczas w Nowym Jorku.

Prawo federalne nakazuje, by notatki, listy, e-maile, faksy i inna pisemna komunikacja prezydenta USA była zachowywana i archiwizowana przez władze.

Do przeszukania prywatnej rezydencji przez FBI może dojść jedynie za zgodą sądu, który musi uznać, że wniosek w tej sprawie jest uzasadniony.