- Robił to, czego oczekiwał prezes Jarosław Kaczyński, a nie powinien tego robić - ocenił pierwszą kadencję Glapińskiego na stanowisku prezesa NBP Gwiazdowski.

- Ważne jest co robi bank centralny i ważne jest co mówi jego prezes. Prezes Glapiński robił to, czego oczekiwał prezes Kaczyński, który prowadził politykę taką, aby przekupywać wyborców. Skutecznie. A NBP mu to ułatwiał, umożliwiał. Interwencje na rynku walutowym - przed pandemią - podczas których bank centralny osłabiał złotego, celowo osłabiał, to było nieporozumienie. Tylko ja nie przypominam sobie, aby wtedy makroekonomiści oponowali, bo to pasowało im do celu: jak złoty jest słabszy to eksport, PKB nam rośnie, wszystko było cacy - mówił Gwiazdowski.

Politycznie z 500plus nie da się już nic zrobić. Zeżre je inflacja

Prof. Robert Gwiazdowski, ekspert w dziedzinie podatków w Centrum im. Adama Smitha

- Jak już trzeba było dosypać pieniędzy na rynek z uwagi na pandemię, to prezes powinien był powiedzieć tak: jak tylko skończą się obostrzenia, to my zaostrzymy politykę fiskalną. A on mówił: rząd będzie tankował w nieskończoność. Jest coś takiego, jak oczekiwania inflacyjne - i one się zrealizowały. Stopy procentowe trzeba było podnosić wcześniej, ale nie w takim tempie, jak robi się teraz - dodał ekspert w dziedzinie podatków.

A czy inflacja w Polsce jest winą wyłącznie prezesa Glapińskiego?

Czytaj więcej

Glapiński z drugą kadencją, problem sądów odsunięty. Przyspieszonych wyborów na horyzoncie nie ma

- Nie tylko jego. Wymienię winnych: po pierwsze John Keynes i jego paradygmat ekonomiczny, który mówi, że inflacja jest dobra. Po drugie wszyscy makroekonomiści, którzy podzielają ten paradygmat. Po trzecie: FED amerykański, który wydrukował pierdyliony dolarów, aby uratować banki amerykańskie w 2009 roku. Po czwarte spekulanci na rynkach różnych, którzy np. kupują-sprzedają ropę naftową, za każdym razem starając się sprzedać ją drożej. Prawie 90 proc. ropy naftowej kupowane jest na rynkach przez tych, którzy nie mają żadnej rafinerii. Po piątej to są ci, którzy uznali wiele lat temu, że trzeba podwyższyć ceny prądu, za co zapłacą biedni ludzie, tak aby bogaci ludzie mogli zarobić na inwestowaniu w OZE. Po szóste sam Jarosław Kaczyński, który zdecydował się na 500plus na pierwsze dziecko, potem na 13. emeryturę, teraz na czternastą. Po siódme - prezes Glapiński, który mu to umożliwiał. Po ósme ten nietoperz, którego pożarli w Chinach i zaczęła się pandemia. I po dziewiąte wreszcie Putin - wyliczał Gwiazdowski.

Czy w takim razie należy zabrać Polakom 500plus?

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

- Inflacja zeżre 500plus i nie będzie z nim już kłopotu - odparł Gwiazdowski. - Ja bym oczywiście wolał, aby obniżono opodatkowanie pracy i żeby ta ulga wiązała się nie tylko z posiadaniem dziecka, ale również z pracą - dodał. - 500plus na pierwsze dziecko w sytuacji, w której jedno dziecko w każdej rodzinie i tak się rodzi, to było czyste przekupstwo wyborcze. 13 emerytura? Dokładnie to samo. 14 emerytura? Dokładnie to samo - podsumował.

- Politycznie z 500plus nie da się już nic zrobić. Zeżre je inflacja - zaznaczył.