Krytycy tego posunięcia wskazują, że ograniczenia wprowadzone przez litewski rząd to największe ograniczenia wolności osobistych na Litwie od czasów, gdy kraj był częścią Związku Radzieckiego.

Litewski rząd wprowadził stan wyjątkowy 24 lutego, w dniu inwazji Rosji na Ukrainę w obawie o to, że Rosja może stworzyć zagrożenie również dla terytorium Litwy. Władze kraju zdecydowały się o rozmieszczeniu wojska wzdłuż granic kraju z Litwą i Białorusią.

Teraz większością 71 głosów (na 117 oddanych) litewski parlament zakazał organizowania zgromadzeń publicznych wspierających "działania Rosji i Białorusi, które doprowadziły do wprowadzenia stanu wyjątkowego".

Czytaj więcej

Amerykańskie wyrzutnie Patriot na granicy z Ukrainą

Ponadto - do co najmniej 20 kwietnia - policja może zakazywać na okres do 72 godzin rozpowszechniania wydawnictw medialnych, za sianie "dezinformacji", "propagandy wojennej" lub "podżeganie do nienawiści" w związku z inwazją Rosji na Ukrainę.

- To posunięcie ogranicza możliwość publicznego mówienia "Putin jest wielki" i sianie wojennej propagandy i dezinformacji - oświadczyła premier Litwy, Ingrida Simonyte.

Litewski parlament zakazał organizowania zgromadzeń publicznych wspierających "działania Rosji i Białorusi"

- Sądzę, że nikt w tym parlamencie nie jest zainteresowany tym, aby to (rosyjska propaganda i dezinformacja) zatruwało (...) wolę Litwinów do pomocy Ukrainie - dodała Simonyte.

Zaostrzone przepisy zakazują też robienia zdjęć, filmowania i "zbierania informacji" o ruchach armii i elementach strategicznej infrastruktury energetycznej.

Na Litwie zakazano emisji programów rosyjskich i telewizyjnych (wyjątek uczyniono dla tych, które nadają z terytorium UE). Litwa zaprzestanie też wydawania wiz Rosjanom i Białorusinom.