Rosyjski ambasador w rozmowie z "Sieci' powiedział, że "nie można mówić o jakimkolwiek zagrożeniu". 

"Na tle tego politycznego burdelu, który nie kończy się przez wiele lat na Ukrainie, skuteczność naszego systemu politycznego wydaje się tym bardziej oczywista" - mówił Andriejew.

Publikację wywiadu skrytykował Andrid Deszczycia, ambasador Ukrainy w Polsce. "Ze zdziwieniem i oburzeniem przyjąłem fakt, że w piątym dniu wojny, jaką rozpętała Rosyjska Federacja przeciwko Ukrainie "Tygodnik Sieci" publikuje wywiad z ambasadorem Rosyjskiej Federacji Siergiejem Anriejewem" - napisał w liście do redakcji.

"Tygodnik Sieci" w momencie, gdy cały świat występuje przeciwko rosyjskiej propagandzie i szerzeniu fake-newsów, kilka dni po tym, jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podjęła decyzję o pozbawieniu stacji Sputnik licencji, podjął się zadania, jakim jest translacja przekazu Rosyjskiej Federacji" - czytamy.

"Trudno tę publikację potraktować inaczej niż jako akt wrogi wobec Ukrainy i Ukraińców. Ambasador Andriejew skarży się, że nikt nie chce słuchać rosyjskiego przekazu. "Tygodnik Sieci" usłużnie zgodził się posłuchać" - napisał ambasador.

W odpowiedzi redaktor naczelny "Sieci" Jacek Karnowski poinformował, że "nie takie były intencje". "Uważamy, że ta rozmowa obnaża rosyjskie kłamstwa i manipulacje" - poinformował. Karnowski przeprosił za sytuację, "która została odebrana inaczej niż chcieliśmy".