Karę na Elżbietę Witek Najwyższa Izba Kontroli nałożyła 19 stycznia, gdy nie stawiła się ona na wezwanie NIK.
Twierdziła wówczas, że "nie otrzymała zaproszenia".
Czytaj więcej
Na marszałek Sejmu Najwyższa Izba Kontroli nałożyła karę pieniężną za to, że Elżbieta Witek nie stawiła się na wezwanie NIK w związku z kontrolą do...
Przesłuchanie miało dotyczyć kontroli programu rządowego Polskie Szwalnie, który na początku pandemii miał zapewnić dostępność maseczek. Wezwanie było spowodowane informacjami, że Witek przekazała ówczesnemu koordynatorowi ds. pandemii Michałowi Dworczykowi namiary na szwalnię, która chciała być dostawcą maseczek. Ta właśnie firma została wybrana do programu, spośród 800, które wysłały swoje zgłoszenia.
Za niestawienie się na przesłuchanie na Witek nałożona została kara w wysokości najniższego wynagrodzenia - 3 tys. zł.
Marszałek nie zamierza jej płacić i zaskarżyła decyzję NIK.
W uzasadnieniu napisała m.in., że elektroniczna forma wezwania jest niezgodna z przepisami, a wezwanie przyszło bez załączników.
Okazało się jednak, że załączniki były, ale pracownicy kancelarii Sejmu ich nie zauważyli, bo podpięły się pod korespondencję sprzed półtora roku. Za tę sytuację Elżbieta Witek obwiniła NIK - pisze RMF FM.
Ponadto Witek uważa, że NIK nie może nałożyć na nią kary, bo chroni ją immunitet, NIK nie może wezwać na świadka marszałka Sejmu, bo marszałek nadzoruje NIK, a o karze zdecydował zespół kontrolerów, a powinien to zrobić jeden.