Poseł PiS i przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości, Stanisław Piotrowicz zdecydował, że z powodu panujących w sali obrad warunków powinni ją opuścić dziennikarze - informuje RMF FM. Argumentował, że sala jest mała, jest w niej duszno, a kamery przeszkadzają w obradach.

Piotrowicz stwierdził, że ze względu na warunki ogłosi 5 minut przerwy, by reporterzy mogli wyjść z sali. Dziennikarze i opozycja usiłowali dopytać, w jakim trybie przewodniczący podejmuje taką decyzję. Argumentowali, że kamery stoją na końcu sali i nikomu nie przeszkadzają, zaś przewodniczący nie ma prawa usuwać z sali dziennikarzy. - Zostańcie na sali - mówili posłowie opozycji.

Przewodniczący zacytował przepis z regulaminu Sejmu, mówiący o tym, że "na posiedzeniu komisji, za zgodą jej przewodniczącego, mogą być obecni pracownicy biur klubów poselskich oraz dziennikarze prasy, radia i telewizji". Zagroził też, że ci, którzy się do jego polecenia nie zastosują, nie dostaną więcej akredytacji. Argumentował, że obrady są transmitowane na żywo w internecie, więc każdy reporter może robić notatki. Zezwolił w końcu na pozostanie dziennikarzy, ale nakazał opuszczenie sali przez kamerzystów.

Do sali obrad weszła Straż Marszałkowska, ale nie doszło do usunięcia przedstawicieli mediów. 

 

W wyniku awantury w Sejmie znalazła się większa, klimatyzowana sala, w której kontynuowano obrady, a przewodniczący zrezygnował z usuwania dziennikarzy.