Linia, którą chcą zbudować Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), ma połączyć elektrownię w Kozienicach z węzłem w Ołtarzewie. Przejdzie przez kilkanaście gmin, w tym Jaktorów, Tarczyn i Żabią Wolę. Protestują mieszkańcy, bo przesyłane napięcie 400 kV to najwyższe stosowane w Polsce. Obawiają się negatywnego wpływu na zdrowie, produkcję rolną i wartość nieruchomości.

Kilkakrotnie blokowali już drogi i demonstrowali w Warszawie. Pretekst do kolejnych protestów dał im właśnie marszałek Senatu Stanisław Karczewski wywiadem dla „Jabłonki”, dwutygodnika z Grójca.

„Ostatnim naszym sukcesem, ze szczególnym zaangażowaniem posła Marka Suskiego, było przywrócenie pierwotnego przebiegu trasy linii energetycznej wysokiego napięcia Kozienice–Ołtarzew” – powiedział dziennikarzom marszałek.

By zrozumieć, o czym mówił Karczewski, trzeba cofnąć się o półtora roku. Wtedy większość mieszkańców m.in. Jaktorowa i Żabiej Woli dowiedziała się o inwestycji. Ruszyły gwałtowne protesty, a w maju bieżącego roku PSE zmieniły lokalizację przebiegu linii. Zdecydowały, że zbudują ją wzdłuż drogi krajowej nr 50 i autostrady A2.

Rozpoczęły się kolejne protesty, tym razem z udziałem mieszkańców m.in. Mszczonowa i Wiskitek. Były jednak mniej gwałtowne, bo tereny wzdłuż nowej lokalizacji są mniej zamieszkane.

Nieoczekiwanie w sierpniu PSE wróciły do wariantu przez m.in. Jaktorów. I o tym właśnie „przywróceniu pierwotnego przebiegu trasy” mówił Karczewski dwutygodnikowi z Grójca.

Powiedział też, że z posłem Suskim bardzo wspierał mieszkańców, „którzy nie chcieli zgodzić się na tę inwestycję”.

Na czym to wsparcie polegało? W „Rzeczpospolitej” pisaliśmy już o czerwcowym posiedzeniu Komisji do spraw Energii w Sejmie, której szefem jest Suski. Podczas posiedzenia posłowie i przedstawiciele gmin z obowiązującego wówczas wariantu wzdłuż drogi i autostrady przypuścili atak na PSE.

Suski niedawno mówił jednak „Rzeczpospolitej”, że nie wpływał na inwestycję, a posiedzenie było poświęcone analizie porównawczej. Również Karczewski wypowiada się obecnie w innym duchu niż w wywiadzie dla „Jabłonki”.

Autopromocja
PARKIET CHALLENGE - GRA GIEŁDOWA

Zainwestuj wirtualne 15 000 zł i wygraj atrakcyjne nagrody

Dołącz do gry

– Nie zajmowałem się nigdy w życiu wyznaczeniem trasy przebiegu linii wysokiego napięcia – powiedział nam. Gdy spytaliśmy, w jaki sposób rozumieć więc wypowiedź dla dwutygodnika, dodał, że musi już kończyć.

– Marszałek w wywiadzie dla lokalnej gazety niefortunnie potwierdził coś, o czym wszyscy wiedzieli od dawna – komentuje Tomasz Drelichowski za Stowarzyszenia Otwarta Brama, które uczestniczy w protestach.

Przypomina, że jedna z demonstracji nieprzypadkowo odbyła się już pod siedzibą PiS w Warszawie.

– Prawdopodobnie ktoś dotarł do najważniejszych polityków PiS, a ci ruszyli do działania, nie zastanawiając się, czy ma to sens – dodaje Drelichowski.

Zauważa, że przebieg trasy wzdłuż drogi nr 50 i autostrady A2 jako „optymalny” został wskazany w analizie grupy, którą kierował były minister środowiska prof. Andrzej Kraszewski.

Mieszkańcy kilkunastu gmin szykują więc kolejne protesty, którym nie dziwi się Krzysztof Izdebski z fundacji ePaństwo.

– Linia wysokiego napięcia to jedna z takich inwestycji, której nikt nie chce mieć obok siebie. Standardem powinna być więc wyjątkowa przejrzystość podejmowania decyzji co do trasy – komentuje.