– Rząd PiS jest po to, aby służyć Polakom. Dotrzymujemy słowa, zrealizowaliśmy nasze zobowiązania – powiedziała premier Beata Szydło na początku wtorkowej konferencji w KPRM.
Impreza z okazji rocznicy zaprzysiężenia rządu PiS odbyła się z rozmachem. Na sali byli nie tylko ministrowie, lecz też m.in. przedstawiciele związków zawodowych, przedsiębiorcy, rolnicy, górnicy i młode rodziny. Dla dzieci stworzono nawet kącik zabawowy.
Za mównicą na niebieskiej kotarze wyświetlano hasło „1R", dziennikarze dostali kilkunastostronicowe broszury o osiągnięciach rządu, a na początku konferencji pokazano spot w kampanijnym stylu, w którym premier chwali się sukcesami swojej ekipy. Jest w nim wiele ujęć z lotu ptaka, które mają pokazywać, jak zmieniła się Polska po dojściu do władzy PiS.
Najważniejsze były jednak wystąpienia. W sumie trwały niemal pięć godzin.
Najpierw przez pół godziny mówiła Szydło. Podkreślała, że udało się zrealizować projekty, które zapowiedziała w expose. Wśród zrealizowanych obietnic wymieniła m.in. program Rodzina 500+, podniesienie najniższych wynagrodzeń, wprowadzenie darmowych leków dla seniorów oraz stawki godzinowej.
Jej zdaniem symbolicznym dopięciem pierwszego roku rządów będzie obniżenie wieku emerytalnego. Projektem w tej sprawie ma w środę zająć się Sejm. – Jutro w Sejmie się spotkamy i mam nadzieję, że wszyscy posłowie podpiszą się pod tym wielkim zobowiązaniem, które podjęliśmy wobec Polaków, pod zobowiązaniem, które było pierwszą naszą deklaracją – powiedziała Szydło.
Szefowa rządu zaznaczyła, że w 2016 roku priorytetem była rodzina, a w 2017 będzie nim rozwój. I według tej chronologii ustawione były kolejne przemówienia. Najpierw na mównicę weszła minister rodziny Elżbieta Rafalska.
Skoncentrowała się na programie Rodzina 500+. – Świadczenie wychowawcze objęło około 3,8 mln dzieci, wśród nich 220 tys. z niepełnosprawnościami. W sumie w ramach programu 500+ rodziny otrzymały już ponad 13 mld zł – mówiła.
Minister dodała, że według prognoz programu zagrożenie ubóstwem wśród dzieci do 17. roku życia zmaleje prawie o połowę. Jej zdaniem nie sprawdziły się obawy mówiące o tym, że świadczenie będzie marnowane, a program prowadzi do dezaktywizacji zawodowej kobiet. – Wręcz przeciwnie, daje możliwość wyboru i potwierdzają to dane z badań – powiedziała.
Sukcesami w polityce społecznej chwaliło się też kilku innych ministrów. Szefowa resortu cyfryzacji Anna Streżyńska mówiła, że w ramach programu 500+ ponad pół miliona wniosków złożono online, a jest to tak proste, że można zrobić to „w czasie poobiedniej drzemki niemowlaka".
– Przyjęty przez rząd Narodowy Program Mieszkaniowy wesprze polskie rodziny – mówił minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, a szef resortu zdrowia Konstanty Radziwiłł chwalił się lepszym dostępem do podstawowej opieki zdrowotnej.
W przemówieniach ministrów często pojawiało się słowo „odbiurokratyzowanie". Minister nauki Jarosław Gowin twierdził, że „odbiurokratyzował uczelnie", a szefowa MEN Anna Zalewska – szkoły. Choć ta ostatnia jest jednym z najbardziej krytykowanych ministrów, a na sobotę planowana jest manifestacja pracowników oświaty w Warszawie, twierdziła, że „dużo rozmawia i dyskutuje ze związkami zawodowymi".
Sukcesami chwalili się też inni ministrowie najczęściej stawiani pod pręgierzem przez opozycję. Szef dyplomacji Witold Waszczykowski mówił o tym, że w ramach Grupy Wyszehradzkiej Polska „buduje markę regionalną", a dodatkowo i „udało się również odtworzyć intensywne sojusznicze relacje z USA". Minister obrony Antoni Macierewicz kreślił plany rozbudowy i modernizacji armii oraz przekształcenie Obrony Terytorialnej w odrębny rodzaj sił zbrojnych.
Plany na przyszłość umieścił też w przemówieniu wicepremier Mateusz Morawiecki. – Zależy nam na rozwoju zrównoważonym i odpowiedzialnym; stawiamy na inwestycje, innowacje, rozwój, eksport, wysoko przetworzone produkty, a nie na kredyt i konsumpcję – mówił. Dodał, że głównym zadaniem na kolejne miesiące rządów jest dalsze uszczelnienie systemu podatkowego.
– Mamy jedną Polskę, to jest nasz dom i nasza ojczyzna. Wszyscy jesteśmy za nią odpowiedzialni – powiedziała na zakończenie prezentacji Szydło, jednak opozycji nie przekonała.
– Rok rządów PiS to rok chaosu i rujnowania pozycji Polski – ocenił Grzegorz Schetyna z PO.
Skrytykował ekipę Szydło za „bezmyślne, nieracjonalne decyzje, skok na kasę, obsadę w sposób kompletnie niekontrolowany wszystkich elementów publicznej przestrzeni" i dodał, że pierwszy rok rządów „będzie miał twarz Bartłomieja Misiewicza".
Pierwsze miesiące rządów PiS za „koszmar" uznał z kolei szef Nowoczesnej Ryszard Petru, który powołał się na dane GUS o hamującym wzroście PKB. – Każdy z ministrów powinien dostać taki mały kalkulatorek, żeby w nocy sobie siąść i policzyć, jakie jest manko w poszczególnych resortach – powiedział.
Uszczypliwości nie szczędził też ekipie Beaty Szydło Klub Kukiz'15. Rzecznik ugrupowania Jakub Kulesza ocenił, że „po roku rządów PiS nie ma żadnej zmiany, jest wojna o stołki, PR oraz plany, które można robić, będąc w opozycji".
Wygląda na to, że na taką krytykę była przygotowana Beata Szydło. Na początku prezentacji przyznała, że przez ten rok jej ekipa nie uniknęła błędów.
– Ale potrafimy z tych błędów wyciągać wnioski – dodała szybko.