– To oburzające. Te pieniądze można by wydać na setki innych rzeczy, np. na upadające szpitale – grzmiał szef opozycyjnego klubu, komentując wyliczenia dotyczące kosztów przelotów premiera z Warszawy do domu. To jednak nie słowa z czwartku, ale sprzed pięciu lat, gdy ówczesny szef Klubu PiS Mariusz Błaszczak potępiał Donalda Tuska za loty do Sopotu na koszt podatnika.
W czwartek, niepomna, że Tusk latał rządowym samolotem nawet do Włoch na narty, Platforma atakowała rząd, domagając się ujawnienia liczby przelotów Beaty Szydło oraz ich kosztów. W odpowiedzi wiceszef MON odmówił PO moralnego prawa do stawiania takich pytań, bo ma ona „krew na rękach" w związku z katastrofą smoleńską, do której doszło za jej rządów.