Premier Beata Szydło w czasie dyskusji nad wnioskiem PO o wotum nieufności wobec szefa MON Antoniego Macierewicza nawiązała do zamachu terrorystycznego w Manchesterze. Wezwała przy tym Europę do "powstania z kolan", bo w innym przypadku - jak mówiła - kraje Europy będą nadal "opłakiwać swoje dzieci". Wcześniej premier Szydło mówiła, że obecnie nie ma możliwości, by Polska przyjęła jakichkolwiek uchodźców.

– Pani premier powiedziała to, co myśli większość Polaków i większość Europejczyków - przekonywał szef BBN.

Według Solocha Szydło wysłała komunikat, ze Polska "nie godzi się na problemy, jakie mają inne kraje". Szef BBN zwrócił uwagę, że kraje Europy "mają uchodźców, którzy w drugim pokoleniu występują przeciw państwu, w którym się wychowali" (zamachowiec z Manchesteru miał obywatelstwo brytyjskie, jego rodzina przyjechała do Wielkiej Brytanii z Libii.

Podobnego zdania był wiceszef MON Bartosz Kownacki, który nazwał szefową rządu "najlepszym premierem po 1989 roku". Dodał, że dzisiejszy kryzys migracyjny to efekt polityki prowadzonej przez lata przez UE.

Natomiast Marcin Kierwiński z PO zarzucił Szydło, że ta "gra strachem Polaków" i traktuje zamachy w Europie jak "paliwo polityczne". Ocenił też, że wypowiedź Szydło przypominała retorykę Marine Le Pen.

Z kolei Zbigniew Gryglas z Nowoczesnej przypomniał, że Polacy, którzy "doświadczyli wojny" powinni reagować na kryzys humanitarny i nie być obojętni wobec uchodźców.