Cymański przyznał, że duża koncentracja władzy w rękach jednej osoby - w tym przypadku Zbigniewa Ziobry - "to zawsze jest ryzyko". Apelował jednak, by "dać szansę" Ziobrze, który - jak mówił - chce naprawić system sądownictwa. Cymański stwierdził też, że z wielką władzą daną Ziobrze będzie się wiązać wielka odpowiedzialność - a wyborcy ocenią jego działania przy urnach.
Polityk PiS mówił, że sprawa jest "trudna i skomplikowana", ale - jak dodał - nie jest to "bitwa o sądy".
- To bitwa o prawa obywateli - wyjaśnił mówiąc, że źródłem reformy są "odczucia społeczne".
- W spotkaniach z ludźmi wiemy jak bardzo autorytet i ocena wymiaru sprawiedliwości bardzo ucierpiała - mówił.
Cymański przypomniał też, że PiS "w programie zdecydowanie mówił, że chce te reformy zrobić".
Polityk apelował też, by nie używać w debacie na temat sądownictwa retoryki mówiącej o końcu demokracji i totalitaryzmie. - Czy ja wyglądam na nazistę? Paranoja. Nie używajmy tego języka - mówił.
Zgodnie z reformą KRS przeprowadzoną przez PiS skład Rady będzie wybierany w większości przez władzę parlamentarną. Z kolei projekt zmian w ustawie o Sądzie Najwyższym przewiduje, że mandaty obecnych sędziów SN zostaną wygaszone, a o tym, kto z obecnych sędziów SN będzie nadal orzekać, zadecyduje minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.