"Czy o takie „wartości" Polacy walczyli w Grudniu 1970 i Sierpniu 1980 w Gdańsku?" – napisał były prezydent na swoim profilu na Twitterze.
Były prezydent zwrócił też uwagę na wypowiedzi przedstawicieli ONR, cytowane przez samą organizację w mediach społecznościowych.
- „Polska musi pozostać jednolita kulturowo i homogeniczna etnicznie. Będziemy bronić naszych granic przed imigrantami" – mówił były przewodniczący ONR Artur Zienkiewicz.
- Prawica jest obca tradycji narodowej. To mieszanka zgniłej zachodniej chadecji i neosanacji. Nic dobrego dla Polski z takiej mieszanki nie wyniknie. To nie nasza droga" – przekonywał Adam Seweryn, koordynator Sekcji Naukowo-Szkoleniowej Obozu Narodowo-Radykalnego.
Prezydent Wałęsa pytał: „Pytam się kiedy ich PIS zdelegalizuje? Na co wszyscy czekają? Aż oni przejmą władze? Czy jesteście ślepi i tego nie widzicie czy udajecie ze nie widzicie?".
ONR obchodził wczoraj w Gdańsku 84. rocznicę utworzenia organizacji. Zjazd odbył się w historycznej Sali BHP na terenie Stoczni Gdańskiej, w której podpisywano porozumienia sierpniowe.
Po nim grupa narodowców z flagami przemaszerowała przez miasto. W marszu wzięło udział ok. 400 osób. Wydarzenie potępił prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.
W swoim pełnym emocji oświadczeniu napisał m.in., że „wczoraj Gdańsk i gdańszczanie zostali obrażeni. Obrażeni przez ludzi, którzy ideały wolności i solidarności postanowili wykorzystać w sposób wyjątkowo obrzydliwy.
- Wczoraj wieczorem mogliśmy zobaczyć jak z historycznej Sali BHP należącej do NSZZ Solidarność – miejsca gdzie podpisywano Porozumienia sierpniowe - wyszli ludzie głoszący dokładnie antytezę tych idei. Ludzie o brunatnych duszach i sercach, którzy w tym miejscu postanowili „uczcić" datę podpisania deklaracji ideowej ruchu który w 1934 roku przetrwał formalnie tylko kilka miesięcy, ale zatruł umysły części Polaków do dziś – uważa Adamowicz.
Przypomniał, że w 1934 roku sanacja zdelegalizowała ONR po pięciu miesiącach. - W dzisiejszej wolnej Polsce nie udało się to nikomu. Skrajna prawica ma rozpostarty nad sobą parasol ochronny obecnej władzy. Było to widać na ostatnim Marszu Niepodległości 11 listopada. Widać to w braku działań, które mogłyby doprowadzić do delegalizacji tego stowarzyszenia dziś. Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro ma taką możliwość, ale czy ma chęć? - pyta prezydent Gdańska
Zdradził, że nie wiedział o planach marszu. - Nie wiedzieliśmy, bo w zgłoszeniu zgromadzenia publicznego i przemarszu taki zapis się nie znalazł. Przejście zostało zgłoszone przez osobę prywatną - mieszkankę jednej z dzielnic Gdańska, która w uzasadnieniu zgłoszenia wpisała, że zgromadzenie będzie dotyczyć „istoty zachowań narodowych i niepodległościowych oraz w przestrzeni publicznej w Polsce"- tłumaczy Paweł Adamowicz.
Przyznaje, że gdański ratusz nie miał podstawy prawnej, by zgromadzenie odwołać czy rozwiązać. - Nie dostaliśmy też od policji zgłoszenia, że podczas zgromadzenia może dojść do naruszenia porządku publicznego – tłumaczył prezydent Gdańska.
Dodaje, że oglądając zdjęcia z przemarszu nie sposób nie zobaczyć analogii do historii sprzed kilkudziesięciu lat, do brunatnych koszul ludzi, którzy doprowadzili do wybuchu II wojny światowej, wojny, która zaczęła się w Gdańsku.
- I dlatego ten wczorajszy marsz wśród wielu z nas wzbudził przerażenie. Ale strach nie może nas sparaliżować – dodaje Adamowicz.
Zaprosił wszystkich, „którym bliskie są ideały demokracji, wolności, otwartości" w sobotę 21 kwietnia o godzinie 12. przed Ratusz Głównego Miasta. - Zbierzmy się w prodemokratycznej i antyfaszystowskiej demonstracji! Pokażmy, że Gdańsk to kolebka wolności i nikt tego nam nie odbierze – zaapelował prezydent miasta.