Prostytutki świadczą usługi w szczecińskim apartamencie posła Platformy Obywatelskiej Stanisława Gawłowskiego – poinformowała lokalna rozgłośna.
Według jej informacji trzypokojowe mieszkanie na pierwszym piętrze budynku znajduje się w śródmieściu Szczecina. To nowy budynek otoczony poniemieckimi kamienicami.
Radio przekonuje, że ustaliło z trzech nieoficjalnych i niezależnych źródeł, kto jest właścicielem nieruchomości.
Aby potwierdzić informację o agencji towarzyskiej działającej w apartamencie Gawłowskiego, reporter dzwonił pod numer podany w ogłoszeniu.
"Dziewczyna podała mu tylko ulicę i kazała zadzwonić, gdy będzie w pobliżu. Reporter zadzwonił po raz drugi, a wtedy prostytutka wskazała już dokładny adres. To apartament polityka Platformy. Reporter wszedł, zapłacił i odbył krótką rozmowę" - napisano na stronie Radia Szczecin.
Poinformowano też, że w oświadczeniu majątkowym Stanisława Gawłowskiego widnieje informacja o dochodach osiąganych z tytułu najmu mieszkania. Rocznie na konto polityka wpływa dokładnie 18 tysięcy 666 złotych.
Żona posła Renata Listowska-Gawłowska w rozmowie z Wirtualną Polską stwierdziła, że to nieprawdziwa informacja. - To wierutna bzdura – dodała.
W rozmowie z Onetem przekonywała, że mieszkanie jest wynajmowane od kilku lat przez panią, która mieszka tam z córką i bratanicą.
- Ta pani prowadzi działalność gastronomiczną. Sprawdzaliśmy to, zanim wynajęliśmy jej lokal, bo nie chcieliśmy podpisywać umowy z przypadkową osobą – zapewniła Listowska-Gawłowska.
Tłumaczyła, że mąż był bardzo wyczulony na te sprawy, po tym, gdy pojawiły się informacje o tym, że w jednym z mieszkań należących do posła Roberta Kropowinickiego rzekomo funkcjonuje agencja towarzyska.
- Prosiliśmy więc zarządcę budynku, by informował nas, gdyby jakieś podejrzenia czy skargi dotyczące naszego mieszkania się pojawiły. Nigdy nic takiego nie było – zapewniła portal żona Stanisława Gawłowskiego.
Poseł PO Stanisław Gawłowski od 15 kwietnia przebywa w szczecińskim areszcie. Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie przedstawił Gawłowskiemu pięć zarzutów, w tym trzy o charakterze korupcyjnym.
Zarzuty dotyczą okresu, gdy poseł pełnił funkcję wiceministra ochrony środowiska w rządzie PO-PSL. Polityk miał przyjąć łapówkę o wartości co najmniej 175 tysięcy złotych oraz dwa zegarki o wartości prawie 25 tysięcy złotych.
Inny zarzut dotyczy podżegania do wręczenia korzyści majątkowej w wysokości co najmniej 200 tysięcy złotych.
Gawłowski miał także ujawnić informację niejawną oraz dopuścić się plagiatu pracy doktorskiej.
Sam Gawłowski wielokrotnie podkreślał, że jest niewinny, a śledztwo prokuratury uważa za motywowane politycznie.
Wskazywał też, że zarzuty prokuratury zostały sformułowane na podstawie "pomówień" ludzi związanych z Prawem i Sprawiedliwością.