AP wyjaśnia, że protestujący chcą "więcej państwowej pomocy", a ich oczekiwania "nie zostały jeszcze w pełni spełnione przez rząd". "Chociaż liczba protestujących jest mała, ich okupacja korytarza w parlamencie jest szeroko opisywana przez polskie media co wywołuje ból głowy u polityków konserwatywnej partii rządzącej" - czytamy w depeszy.

AP odnotowuje też, że marszałek Semu "zareagował (na protest) ograniczając dostęp (do nich) dziennikarzom".

"Wałęsa, zdecydowany krytyk rządu, przyszedł do protestujących w poniedziałek na ok. godzinę, siadając i mówiąc: Wzywaliście mnie, no więc jestem" - pisze Associated Press.

- Chciałbym pomóc w waszej walce - cytuje Wałęsę AP.

Associated Press przypomina, że PiS wygrywając wybory w 2015 roku "obiecywało pomóc biednym i innym potrzebującym, ale "teraz jest oskarżany o traktowanie najsłabszych członków społeczeństwa w sposób bezduszny".

Agencja wyjaśnia, że rząd podniósł rentę socjalną do 1030 złotych, ale teraz politycy partii rządzącej mówią, że państwa "nie stać na zapłacenie im dodatkowych 500 złotych".

"Protestujący chcieliby spotkać się z przewodniczącym PiS Jarosławem Kaczyńskim, ale jak dotąd nie doszło do takiego spotkania. Kaczyński przebywa obecnie w szpitalu" - pisze AP.

Associated Press pisze też, że liderzy PiS oskarżają opozycję, która wprowadziła protestujących do parlamentu, o używanie ich jako "narzędzia w politycznej walce".

Większość wypowiedzi Wałęsy w czasie spotkania z protestującymi - jak zauważa AP - dotyczyło krytyki obecnego rządu.

- Musimy odsunąć tych ludzi (rządzących) od władzy tak szybko, jak to możliwe. Walczą złem ze złem i bezprawiem z bezprawiem - cytuje Wałęsę AP.

Associated Press pisze też, że Wałęsa znajduje się w sporze z liderami PiS, którzy zarzucają mu współpracę z komunistyczną służbą bezpieczeństwa w latach 70-tych i doprowadzenie do tego, że po 1989 roku byli komuniści zachowali zbyt duże wpływy w nowym systemie.