O tym, że nowa broń testowana przez Koreę Północną nie stanowi zagrożenia dla Korei Południowej, przekonuje południowokoreańskie ministerstwo obrony.
Boo Seung-chan, rzecznik ministerstwa obrony podkreślił, że armia Korei Południowej jest w stanie "nie tylko wykryć pocisk (hipersoniczny)" wystrzelony przez Koreę Północną, ale także jest w stanie go "przechwycić" co oznacza zniszczenie pocisku przed uderzeniem w cel.
- Wciąż też wzmacniamy nasz system reakcji (na zagrożenie rakietowe) - dodał rzecznik resortu obrony Korei Południowej.
Czytaj więcej
Administracja Joe Bidena w środę nałożyła po raz pierwszy sankcje w związku z programem rakietowym realizowanym przez Koreę Północną, po tym jak w...
Jednocześnie rzecznik zwrócił uwagę, że rakieta testowana przez Koreę Północną w tym tygodniu osiągnęła prędkość 10 Machów (prędkość 10 razy większą od prędkości dźwięku) w czasie pierwszej fazy lotu, czyli tuż po wystrzeleniu, co może wskazywać, że w rzeczywistości nie jest to broń hipersoniczna, tylko standardowa rakieta balistyczna.
Agencja Yonhap przypomina, że rakiety średniego zasięgu Rodong, którymi dysponuje Korea Północna, osiągają prędkość ponad 9 Machów w czasie nabierania wysokości po wystrzeleniu, a w kolejnej fazie lecą znacznie wolniej. Rakieta hipersoniczna w fazie schodzenia osiąga prędkość co najmniej 5 Machów.
Taką prędkość osiągnęła rakieta testowana przez Koreę Północną w tym tygodniu
Tuż po wtorkowej próbie rakietowej przeprowadzonej przez Koreę Północną, władze w Seulu informowały, że rakieta osiągnęła prędkość 10 Machów, ale nie precyzowano wówczas, w której fazie lotu rakieta miała taką prędkość.
W czasie czwartkowej konferencji prasowej rzecznik resortu obrony Korei Południowej podkreślił, że Seul nigdy nie twierdził, że północnokoreańska rakieta osiągnęła prędkość 10 Machów w czasie fazy schodzenia przed uderzeniem w cel.