Kamiński stwierdził, że PiS chciałby "mieć taki świat jaki pokazuje Telewizja Publiczna". Stwierdził, że to dlatego - ze strachu przed innego rodzaju debatą - PiS obecnie "wygasza parlamentaryzm".

Były polityk PiS zarzucił obecnym politykom tej partii, że "mają niesłychaną zdolność dzielenia i jątrzenia Polaków". - Zdolność wykopywania rowów, które będziemy latami zasypywać. Mamy różne Polski, ale jesteśmy jednym społeczeństwem - przypominał Kamiński.

Poseł stwierdził, że obecnie nawet rodziny są dzielone przez politykę. - Jest kopany rów między Polakami. Mam znajomych, którzy piszą, że pierwszy raz nie byli na imieninach cioci, bo ciocia jest mocno za PiS-em - mówił.

Kamiński skrytykował też komunikat Kancelarii Sejmu, która poinformowała, że liczy koszty związane z 40-dniowym protestem osób niepełnosprawnych w Sejmie i zapowiedziała wystawienie za nie rachunku. "Decyzja, z jakich środków będą te koszty ostatecznie pokryte, musi być poprzedzona dogłębną analizą finansową i prawną. Niewykluczone, że do rozważenia przez Kancelarię Sejmu i Straż Marszałkowską będzie także efektywność dotychczasowych zasad wstępu na teren Parlamentu" - czytamy w komunikacie Centrum Informacyjnego Sejmu.

Zdaniem Kamińskiego takie postępowanie jest "haniebne". - Pan marszałek Marek Kuchciński reprezentuje partię polityczną, która otrzymuje gigantyczną dotację na swoją działalność z kieszeni podatników - przypomniał. Dodał, że społeczeństwo pokrywa też koszty ochrony miesięcznic czy prac komisji Antoniego Macierewicza.

- Jest gigantyczny kontrast pomiędzy tym, co robił cztery lata temu podczas protestu poseł (Arkadiusz) Mularczyk - rozdawał kanapki. Dzisiaj marszałek mówi, że będzie obciążał z tego powodu nie wiadomo kogo. To jest żenujące - podsumował Kamiński.