Kukiz mówił w wywiadzie dla PAP m.in., że jest "usilnie" namawiany przez  Jarosława Kaczyńskiego ns start w następnych wyborach parlamentarnych ze wspólnych list z PiS.

Polityk oświadczył, że zgodzi się na to tylko pod warunkiem, że PiS będzie dotrzymywało umów zawartych z nim z czerwcu 2021 o wprowadzaniu "kluczowych" ustaw.

Czytaj więcej

Kukiz: Przez telefon należy mówić to, czego nie trzeba się wstydzić

Kukiz uważa, że część zmian, na których mu zależy, a które mają "porządkować i demokratyzować" kraj, nie jest możliwa do wprowadzenia. Z jednej strony - z powodu obecnego w każdej partii "betonu", a z drugiej - z powodu
"przerażającej ciemnoty ogromnej części obywateli w zakresie obywatelskości, bezlitośnie tłumionej przez ustrój polityczny".

Polityk uważa, że wiele osiągnął po podpisaniu umowy o współpracy z PiS - przede wszystkim "sprawczość".

- Był taki moment, że wyłem wewnętrznie, że moja obecność w Sejmie nie ma sensu, bo nic nie mogę zrobić. To zmieniło się w momencie podpisania umowy z PiS-em i sytuacji, w której PiS bez wsparcia naszej trójki straciłby władzę - stwierdził. - Trzymamy się nawzajem w szachu - ocenił.

Uważa, że dzięki umowie z PiS udało mu się uczynić krok w stronę uniemożliwienia "kupowania posłów" czy odcinania łapowników od publicznych pieniędzy.

Paweł Kukiz zapowiedział, że jego kolejnym celem jest przeforsowanie ustawy, która umożliwi wprowadzenie "bezprogowych referendów lokalnych", które umożliwią odwołanie samorządowców po trzech latach urzędowania.