Poinformowała o tym redakcja newslettera Politico - Playbook, cytuje ją Onet.
Redakcja cytuje unijna komisarz ds. praworządności Verę Jourovą, która stwierdziła, że "przygotowania do uruchomienia warunku praworządności są zbyt zaawansowane, abyśmy z nich nie skorzystali".
Czytaj więcej
Większość Europejczyków jest za tym, by fundusze UE szły do państw, które szanują praworządność.
W przypadku Polski przyczyną jest wciąż działająca - mimo wyroku TSUE - Izba Dyscyplinarna SN oraz niewycofany przez premiera z Trybunału Konstytucyjnego - i tu rozpatrywany na kolejnych posiedzeniach - wniosek o uznanie wyższości Konstytucji RP nad prawem unijnym.
W rozmowie z Playbookiem Jourova przyznaje, że KE zdaje sobie sprawę, że zbyt twarde stanowisko może wypchnąć Polskę ze Wspólnoty, mimo że co najmniej połowa Polaków popiera unijne wartości i UE nie chce karać zwykłych obywateli. Zauważa jednak, że to nie Bruksela, a polski rząd "wyprodukował" dylemat na potrzeby swoich politycznych celów
Redakcja newslettera Playbook pisze, że Komisja Europejska jest gotowa przekazać pierwszą transzę funduszy na odbudowę gospodarki po pandemii - 13 proc. z przysługujących Polsce 24 mld euro - już w listopadzie. Aby tak się jednak stało, Warszawa musi zakończyć działalność Izby Dyscyplinarnej SN, co ma być krokiem do przywrócenia w Polsce rządów prawa.
Dostęp do miliardów euro z unijnego funduszu naprawczego jest kluczowy dla mocno eurosceptycznej koalicji rządzącej w Polsce, aby wesprzeć słabnące poparcie przed kolejnymi wyborami w 2023 roku, a także dla prawicowej partii Fidesz premiera Węgier Viktora Orbana, który czeka na wybory w kwietniu 2022 r. - pisze z kolei Reuters.
Mechanizm warunkowości może zostać uruchomiony jeszcze przed 25 października, kiedy zbiera się parlamentarna komisja ds. kontroli budżetowej