Armin Laschet stoi u progu wielkiej kariery politycznej. Sondaże przed wyborami do Bundestagu 26 września dają zdecydowaną wygraną CDU/CSU. Jeśli się potwierdzą, przywódca niemieckiej Chadecji i premier najludniejszego landu Nadrenii Północnej-Westfalii przejmie od Angeli Merkel stery Republiki Federalnej.  

W tym kluczowym momencie Laschet znalazł czas, aby przylecieć do Warszawy i wziąć udział w obchodach rocznicy wybuchu Powstania. W sobotę wieczorem weźmie udział u boku prezydenta Andrzeja Dudy i prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego w Apelu Poległych pod Pomnikiem Powstania Warszawskiego na Placu Krasińskich. Złoży też kwiaty pod Pomnikiem Małego Powstańca pod murami Starego Miasta. Dzień później odwiedzi Muzeum Powstania Warszawskiego i Cmentarzu Powstańców Warszawy na Woli.

Jędrzej Bielecki: Gerhard Schroeder był do tej pory jedynym kanclerzem Niemiec, który przyjechał do Warszawy na obchody rocznicy Powstania Warszawskiego. Pana przyjazd jako prawdopodobnego szefa niemieckiego rządu, ma więc znaczenie szczególne. 7 grudnia 1970 r. Willy Brandt uklęknął przed Pomnikiem Bohaterów Getta Warszawskiego. Czy równie odważny gest należy się w przyszłości od Niemiec także wobec Powstańców Warszawskich?

Armin Laschet: Gesty świadczące o świadomości historycznej mogą mieć w polityce międzynarodowej większe znaczenie, niż czysto symboliczne, mogą torować drogę do porozumienia i dialogu – tak jak uklęknięcie Willy'ego Brandta. Podczas mojej ostatniej wizyty w Polsce złożyłem wieniec pod Pomnikiem Bohaterów Getta w Warszawie. Powstanie w Getcie Warszawskim było powstaniem odważnych Żydów i Żydówek przeciwko nazistom. Jednak także zbrodnie popełnione przez Niemców przeciwko całemu narodowi polskiemu napełniają mnie głębokim wstydem i pokorą. Dlatego czuję osobistą potrzebę, by wziąć udział w oficjalnych obchodach upamiętniających ofiary Powstania Warszawskiego, zrywu Polaków przeciwko okupantowi, i jestem wdzięczny, że wolno mi to robić u boku naszych polskich przyjaciół.

Choć Polska doświadczyła największych ofiar ze strony Niemiec w czasie drugiej wojny światowej, otrzymała jedynie ok. 1 proc. odszkodowań wypłaconych przez Niemcy. Zieloni, możliwy koalicjant CDU, dostrzegają ten problem. Czy nowy, niemiecki rząd byłby otwarty na przynajmniej symboliczne, zadośćuczynienie Polsce, np. przez udział w odbudowie Pałacu Saskiego?

Druga wojna światowa, wywołana napaścią nazistowskich Niemiec na Polskę, przysporzyła nieskończenie wielu cierpień. Niemcy są świadome tej historycznej odpowiedzialności. Ta odpowiedzialność także w przyszłości będzie determinowała naszą politykę wobec Polski. Kwestia reparacji została w przeszłości ostatecznie uregulowana w drodze wzajemnego porozumienia. Ciągła polityczna instrumentalizacja tych kwestii niewiele tu pomaga. Ponadto moim zdaniem nie wystarczy skupiać się na kwestii odbudowy Pałacu Saskiego. Czy nie powinniśmy raczej myśleć o wzmocnieniu stosunków na poziomie społeczeństwa obywatelskiego? Czy nie powinniśmy na przykład wzmocnić wymiany młodzieży? W tym zakresie życzyłbym sobie intensyfikacji stosunków polsko-niemieckich, która także wymaga nakładów finansowych. Poza tym Niemcy muszą być zawsze świadome swojej historycznej odpowiedzialności za wolność i niezależność Polski. Ta kwestia musi być przekazywana każdemu młodemu pokoleniu już na lekcjach historii.

 

Cały wywiad z Arminem Laschetem w poniedziałkowej “Rzeczpospolitej”