Chodzi o wpis posłanki Pawłowicz na Twitterze, w którym pisze ona o Nadażdin jako o szefowej "!odwłoka lewackiej międzynarodówki Amnesty
International" i oskarża o szczucie Polaków na siebie i obrażanie prezydenta RP.
Sama Nadażdin nazwała słowa posłanki "próbą zamknięcia jej ust i odebraniem prawa głosu", słowami "niegodnymi posła".
Wpis Krystyny Pawłowicz spowodował, że ponad sto osób ze świata kultury i nauki napisało list do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, domagając się, by zażądał od posłanki przeproszenia szefowej AI.
"Słowa pani posłanki nie licują nie tylko z powagą instytucji, w której zasiada, czyli Sejmu Rzeczypospolitej, ale też poważnie szkodzą naszej debacie publicznej i współistnieniu ludzi w polskim społeczeństwie" - piszą sygnatariusze listu.