- Pani Gronkiewicz-Waltz wzięła sobie za punkt honoru wygonienie kierowców z Warszawy. Wzięła sobie do pomocy ludzi, którzy utrudniają ruch samochodowy w Warszawie, chociażby przez likwidację parkingów czy utrudnienia na drogach. Chociażby rondo de Gaulle'a, to jedyny na świecie przykład ronda, na którym nie można skręcić w lewo wbrew idei ronda. Korki są przez to liczone w setkach metrów, bo jest specjalne światło, które nie pozwala skręcić w lewo.  Metr kwadratowy ziemi w tym miejscu kosztuje na moje oko mniej więcej 500 tysięcy dolarów, a połowa tego ronda stoi pusta, ponieważ jakiś idiota czy sabotażysta coś takiego zaprojektował - mówił Korwin-Mikke, zapowiadając złożenie zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie.

To jednak nie jedyny pozew, jaki zapowiedział były europoseł. Lider partii Wolność stwierdził, że rozważa pozwanie kandydatów, którzy "bezprawnie prowadzili kampanię" przed ogłoszeniem przez premiera Mateusza Morawieckiego daty wyborów - Patryka Jakiego i Rafała Trzaskowskiego.

- Oni od trzech miesięcy prowadzą kampanię, a ja - zgodnie z przepisami PKW - jej nie prowadzę i będę musiał wydać kilkaset tysięcy złotych, żeby nadrobić straty spowodowane tym, że oni prowadzili kampanię, a ja nie mogłem - mówił Korwin-Mikke. - PKW nie może ich karnie jakoś skazać, ale ja cywilnie mogę, i ci panowie będą mieli poważne problemy - zapowiedział.

Korwin-Mikke, pytany o to, do kogo konkretnie mają zostać skierowane takie pozwy, stwierdził, że jeszcze nie wie, ponieważ "nie ogląda telewizji i nawet nie wie kto kandyduje".

Oskar Kida, wiceprezes okręgu warszawskiego partii Wolność, zapowiadał z kolei, że komitet "Wolność i Skuteczni" (Korwin-Mikke podpisał w poniedziałek porozumienie w tej sprawie z Piotrem Liroyem-Marcem) będzie domagał się tworzenia w Warszawie "przyjaznych urzędów".

- W każdym normalnym państwie jest tak, że to urząd jest dla obywateli, a nie odwrotnie. Absurdalną jest sytuacja, w której warszawiacy muszą brać wolne w pracy, tylko po to, by mieć możliwość załatwienia czegoś w urzędzie. Nie może być tak, że warszawiacy są traktowani w urzędach jak intruzi - argumentował Kida.

- Należy także zmniejszyć niegospodarność miasta - dodał wiceprezes warszawskiego okręgu Wolności, jako przykład wskazując utrzymanie straży miejskiej, kosztujące według niego 150 mln zł rocznie. - To jest więcej niż pozostałe 10 największych miast w Polsce. Niedopuszczalne jest, by instytucja, której kompetencje spokojnie mogłaby wypełniać policja, pożera tak ogromne pieniądze podatników. Dlatego Rada Warszawy, w której zasiądą radni Wolności i Skutecznych będzie walczyć w takimi patologiami w mieście - zapowiedział.