Smogorzewski znalazł się w ogniu krytyki, kiedy podczas prezentacji kandydatów na radnych ze swojego komitetu pozwolił sobie na seksistowskie uwagi.

- Jest z nią kłopot, bo jest za ładna - mówił o jednej z kobiet.

- Tutaj mamy dwie najbardziej aktywne, powiedziałbym wręcz napalone - mówił o kandydatkach. Kolejną określił jako "panią od seksu" - bo "tak mu się kojarzy".

Po tym, jak sprawę nagłośniły media, Smogorzewski przeprosił za swoje zachowanie i złożył rezygnację z członkostwa w Platformie Obywatelskiej.

PiS domaga się jednak również dymisji rzecznika PO Jana Grabca, który był obecny na konwencji, na której Smogorzewski zaprezentował seksistowskie uwagi i nie zareagował na jego słowa. 

- Dla takich ludzi jak pan Smogorzewski nie ma miejsca w Koalicji Obywatelskiej i nie będzie. Bardzo ucieszyła mnie szybka reakcja Platformy Obywatelskiej, że w ciągu dnia przestał być jej członkiem - skomentowała całą sprawę w Polsat News Lubnauer. Pytana o Grabca stwierdziła, że "przydałaby mu się lekcja asertywności". 

Zdaniem przewodniczącej Nowoczesnej Grabiec powinien był "wstać, zareagować, trzasnąć drzwiami".

Jednocześnie jednak Lubnauer stwierdziła, że rzecznik PiS Beata Mazurek i jej partia "nie mają moralnej legitymacji", by domagać się dymisji Grabca. Wypomniała przy tym wpisy na Twitterze Dominikowi Tarczyńskiemu (pisał pod adresem dziennikarki Polsat News Agnieszki Gozdyry, że "ona taka wredna, bo brzydka"), a także Ryszardowi Czarneckiemu (w odpowiedzi jednej z internautek stwierdził, że "o ciągnięciu pewnie wie lepiej od niego" w kontekście jej słów o "ciągnięciu euro" z PE).