Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk uczestniczył w niedzielę w uroczystości na placu Piłsudskiego zorganizowanej z okazji Święta Niepodległości. Prezydent Andrzej Duda podczas uroczystości wymieniał zaproszonych gości i dziękował im za przybycie. Wymieniony nie został jednak Donald Tusk, który później stał w sektorze przeznaczonym dla władz, ale znalazł się w jednym z tylnych rzędów.
- To bardzo duże faux pas, mały skandalik polityczny, że Donald Tusk nie został przywitany jako członek jednego z najważniejszych organów Unii Europejskiej - powiedział w rozmowie z Radiem ZET Tomasz Rzymkowski.
Poseł Kukiz’15 został zapytany również o to, czy jego zdaniem mogła być to zemsta związana z wcześniejszymi słowami Tuska na temat "współczesnych bolszewików”. - Józef Piłsudski, kiedy pokonywał bolszewików, a więc kiedy de facto bronił wspólnoty Zachodu, wspólnoty wolności, bo nie tylko naszej niepodległej ojczyzny, przed taką polityczną barbarią ze Wschodu w sensie politycznym. Nie mówię tu teraz tylko o geografii, to miał trochę trudniejszą sytuację niż my dzisiaj, kiedy Lech Wałęsa pokonywał bolszewików w jakimś symbolicznym sensie - powiedział Tusk podczas swojego sobotniego przemówienia w Łodzi. - Jeśli oni mogli pokonać bolszewików, to dlaczego wy nie mielibyście dać rady pokonać współczesnych bolszewików - dodał.
Do swoich słów Tusk odniósł się jednak później na Twitterze. "Kiedy powiedziałem, że Polacy dziś też mogą pokonać współczesnych bolszewików, wszyscy uznali, że to było o PiS. Nawet PiS tak pomyślał. A to było o bolszewikach, o nikim innym" - czytamy we wpisie Tuska.
Tomasz Rzymkowski ocenił tę wypowiedź Donalda Tuska jako „haniebną”. - Słyszałem wczoraj, że Donald Tusk przepraszał za te słowa. Po pierwsze, trzeba się zdecydować, czy faszyści, czy bolszewicy. To jest dosyć trudne. Donald Tusk zaczął w mojej ocenie kampanię prezydencką. Buduje narrację przed wyborami prezydenckimi - powiedział w Radiu ZET.