Niemiecki rządowy Airbus A340, którym kanclerz Angela Merkel leciała na szczyt G20 do Buenos Aires, był zmuszony do wylądowania tuż po starcie z Berlina z powodu problemów technicznych - poinformował kapitan samolotu.

Kapitan poinformował, że samolot jest zmuszony do wylądowania na lotnisku Kolonia/Bonn w północno-zachodnich Niemczech z powodu "usterki kilku systemów elektronicznych", ale dodał, że nie wiązały się one z zagrożeniem dla obecnych na pokładzie.

Jeden z urzędników rządowych miał powiedzieć w rozmowie z "Rheinische Post", że incydent ten jest badany pod kątem możliwości popełnienia przestępstwa.

Niemieckie siły powietrzne poinformowały, że na tę chwilę nie ma takich podejrzeń. - Jest to standardowa kontrola sprzętu, który zawiódł - poinformował rzecznik sił powietrznych.

"Der Spiegel" przekazał, że system łączności samolotu nie działał prawidłowo, co stanowi poważną awarię, a załoga zmuszona była do zaplanowania lądowania za pomocą telefonu satelitarnego, który znajdował się na pokładzie.

Rzecznik prasowy sił powietrznych powiedział również, że wbrew wcześniejszym doniesieniom, samolot nie zrzucił całego paliwa lotniczego przed lądowaniem w Kolonii.