Prezes PiS domaga się od marszałka Sejmu przeprosin i odszkodowania na cel społeczny za sugerowanie, że głośna książka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii” została napisana pod jego dyktando.
Obaj politycy stawili się wczoraj w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga. – Pana Kaczyńskiego nie zamierzam nigdy przepraszać – mówił Niesiołowski.
– Za nagonką na Wałęsę stoi Kaczyński – dodał i podkreślił, że jego celem jest wyeliminowanie z polityki „zarówno jednego, jak i drugiego Kaczyńskiego”.
– Obraża mnie pisanie nieprawdy i twierdzenie, że organizuję pisanie książek przeciwko moim przeciwnikom politycznym. Niczego takiego nigdy nie robiłem – komentował Jarosław Kaczyński. Prezes PiS chce, by Niesiołowski przeprosił go w „Gazecie Wyborczej” i w TVN 24. Dodatkowo żąda, by polityk PO wpłacił 10 tys. zł na rzecz Polskiej Akcji Humanitarnej.
Niesiołowski domaga się oddalenia pozwu i zapewnia, że potrafi udowodnić, iż „bez polityki PiS książka o Wałęsie by nie powstała”.
Wczoraj jako świadkowie zeznawali autorzy książki Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk. – Nie rozmawiałem z Jarosławem Kaczyńskim, od kiedy w 2007 r. Cenckiewicz zaproponował mi współpracę w napisaniu książki – mówił Gontarczyk, dziś wiceszef pionu lustracyjnego IPN. Zapewnił, że nie było „żadnych sugestii” z kręgów PiS co do książki. Także Sławomir Cenckiewcz twierdził, że nigdy nie rozmawiał z Kaczyńskim o książce.
Prezes IPN Janusz Kurtyka, który również był świadkiem w tej sprawie, przyznał, że miał kontakty służbowe z Kaczyńskim jako premierem i rozmawiał z nim, gdy książka powstawała. Ale premier nic mu nie sugerował. – Pytał, czy książka w ogóle wyjdzie, to była rozmowa ogólna – oświadczył Kurtyka.