Według Informacyjnej Służby Bezpieczeństwa (BIS) Chiny i Rosja realizują długoterminową strategię osłabiania Zachodu.

Czeski kontrwywiad uważa, że chińscy szpiedzy i dyplomaci stanowią "ekstremalnie duże zagrożenie" dla obywateli Czech. Z kolei Rosjanie - jak podaje BIS - kontynuują hybrydową strategię, której celem jest zdobycie wpływu na Czechy, jako państwo należące do UE i NATO.

W raporcie BIS można przeczytać, że "dla obywateli Czech rosyjski korpus dyplomatyczny stanowi główne źródło niechcianego kontaktu z oficerem wywiadu obcego państwa". Według BIS Rosja powszechnie wykorzystuje "niezadeklarowanych oficerów wywiadu działających pod przykrywką służby dyplomatycznej".

BBC wylicza, że w ambasadzie Rosji w Pradze pracuje 44 dyplomatów i 77 osób personelu pomocniczego. 18 kolejnych osób, w tym ośmiu dyplomatów, pracuje w konsulatach Rosji w Brnie i Karlowych Warach. Według przedstawicieli czeskich władz, którzy nie mówią jednak o tym publicznie, nawet 40 proc. rosyjskiego personelu dyplomatycznego w Czechach pracuje lub współpracuje z rosyjskim wywiadem.

Z kolei Chiny mają prowadzić w Czechach szpiegostwo gospodarcze i technologiczne, brać na celownik czołowych czeskich ministrów i wykorzystywać czeskie podmioty do podważania jedności UE.

Raport BIS doprowadził do sporu między kontrwywiadem a prezydentem Milosem Zemanem, który z gestów wykonywanych pod adresem Moskwy i Pekinu - jak pisze BBC - uczynił "centralny element swojej prezydentury".

Zeman nazwał funkcjonariuszy BIS "dyletantami" a raport określił mianem "bredni".