Szef MSWiA Grzegorz Schetyna pojawi się jutro na uroczystości otwarcia odcinka drogi w Korycinie na Podlasiu.

Odcinek długości 2624 metrów wyremontowano w ramach Narodowego Programu Przebudowy Dróg Lokalnych. Rządowy program zapowiedziano w ubiegłym roku. Zakłada, że na remont zniszczonych gminnych dróg rząd da połowę potrzebnych środków – resztę dołożą wójtowie ze swoich budżetów.

Pieniądze rozdziela nie Ministerstwo Infrastruktury, lecz resort spraw wewnętrznych i administracji. Dlatego złośliwi od początku nazywają remontowane lokalne drogi schetynówkami.

Na przebudowę drogi z Popiołówki do Ostrej Góry gmina dostała od państwa 542 tys. 23 zł. – Nie jest to pierwsza droga, która powstała za pieniądze NPPDL – informuje „Rz" biuro prasowe MSWiA.

Dlaczego więc wicepremier Schetyna weźmie udział w uroczystym otwarciu krótkiej trasy w małej, wiejskiej gminie? – Bo wicepremier jeszcze drogi nie otwierał – odpowiada „Rz" biuro prasowe resortu.

Oficjalne wizyty na prowincji nie są nowym pomysłem Platformy. Modne były również za rządów Prawa i Sprawiedliwości.

W 2006 roku Ludwik Dorn, ówczesny wicepremier i szef MSWiA, przyjechał na Mazury, by zainicjować program rozwoju Internetu. Gmina Pozedrze dostała autobus wyposażony w bezprzewodowy Internet. Pojazd nikomu jednak nie służył. Stał w stodole, bo rząd nie dał pieniędzy na paliwo, a gmina nie miała na to środków. Ostatecznie autobus sprzedano.

W tym samym roku ówczesny premier Kazimierz Marcinkiewicz obwieścił w mazurskiej wsi, że rząd chce wprowadzić bony agroturystyczne. Dzięki nim państwo miało dotować wypoczynek na wsi. Skończyło się na obietnicach.