Na spotkaniu organizowanym przez Radę Atlantycką adm. Richardson był pytany jak USA powinny reagować na rosnące zagrożenie ze strony Chin i Rosji, których marynarki wojenne są aktywne w rejonie Krymu (Rosja) i Morza Południowochińskiego (Chiny).

Adm. Richardson odparł, że jego zdaniem US Navy powinna zachowywać się agresywnej i zmuszać Pekin i Moskwę do reakcji, a nie jedynie sama reagować na agresywne zachowania tych krajów.

Jak pisze Business Insider adm. Richardson na pytanie co zrobić, aby Rosja cofnęła się z drogi zajmowania ważnych szlaków wodnych, odparł, że czas "uderzać pierwszemu".

- USA muszą myśleć o tym, jak naciskać pierwszemu na niektórych polach - stwierdził amerykański admirał. - Granie białymi (szachami) wiąże się z przewagą - dodał podkreślając rolę inicjatywy w takich zmaganiach.

Adm. Richardson wyjaśnił, że w przypadku okrętów rosyjskich USA mogą przejąć inicjatywę zwiększając intensywność wspólnych ćwiczeń z partnerami w rejonach, gdzie np. rosyjskie myśliwce niebezpiecznie zbliżają się do amerykańskich okrętów lub myśliwców; tworząc dowództwo w jednym z sojuszniczych, położonych blisko Rosji krajów (np. w Rumunii), a także wykorzystując potencjał jaki posiada system obrony przeciwrakietowej w Rumunii. Ta ostatnia deklaracja była o tyle zaskakująca, że dotychczas USA podkreślały, że obrona przeciwrakietowa rozmieszczana przez nich w Europie nie jest wymierzona w Rosję lecz stanowi odpowiedź na zagrożenie rakietowe ze strony Iranu. Elementy amerykańskiej tarczy antyrakietowej mają znaleźć się również w Polsce.

W stosunku do Chin Richardson raził, by zachowywać się zdecydowanie, ale zmierzać do stworzenia umowy regulującej zachowanie okrętów USA i Chin na morzach i oceanach w Azji Południowo-Wschodniej, a następnie egzekwować jej zapisy.