Zuzanna Dąbrowska: Dzień dobry, Zuzanna Dąbrowska, #RZECZoPOLITYCE. Moim gościem jest Marcin Duma, szef ośrodka badania opinii publicznej IBRiS.

Marcin Duma: Dzień dobry.

Rzeczpospolita opublikowała sondaż IBRiS, w którym zapytano respondentów, która forma organizowania się opozycji jest najlepsza: czy jedna wspólna koalicja, czy kilka małych, czy też start samodzielny. Przeważa grupa, która uważa, że potrzebna jest jedna wielka koalicja, ale nie jest to duża przewaga nad innymi opcjami. Czy to, że respondenci są tak podzieleni zależy od jakości pomysłów, który ma opozycja, czy zależy od ich preferencji wyborczych?

To jest chyba ten drugi przypadek. Można czytać to tak, jaki ogólny odsetek wyborców chciałby organizacji sceny politycznej opartych na dwóch dużych, a kto by chciał większego rozdrobnienia. Jak patrzymy na duże wyniki, to nie widać sedna tego badania, sedno widać dopiero wtedy gdy spojrzymy co poszczególne elektoraty na ten temat sądzą.

Najbardziej z wielkiej koalicji byłby zadowolony elektorat PO. Czy to znaczy, że Grzegorz Schetyna po prostu wykonuje wolę swojego elektoratu?

Oczywiście, Grzegorz Schetyna jako lider PO ma największą grupę wyborców wśród partii opozycyjnych. To nie jest tak, że tą Koalicję Europejską, tworzy tylko i wyłącznie PO, tworzą ją też inne partie. Tu sytuacja już nie jest taka różowa, bo tak naprawdę Koalicja Obywatelską posklejana jest z bardzo różnych elementów, jeśli spojrzymy na to jaka jest afiliacja z punktu widzenia partii europejskich, jakie afiliacje składają się na Koalicję Obywatelską, to mamy tęczową koalicję.

Cierpi na tym przede wszystkim PSL, po „dramatycznym” odejściu Sławomira Świerzyńskiego, lidera Bayer Full.

To nie jest tak, że badacze nie wiedzą jaki odsetek wyborców PSL-u nie pójdzie z PSL-em w tych wyborach. Możemy się spodziewać, że podobny odsetek wyborców PSL-u nie pójdzie z ludowcami także w następnych wyborach. Wiemy też na kogo ci wyborcy, którzy odejdą  od PSL-u, zagłosują. Co piąty, jeśli PSL dołączy do jakiejś większej grupy z partiami o bardziej  liberalnym charakterze, odejdzie od PSL-u. A znacząca grupa z tych, którzy odejdą, zagłosuje na PiS.

To znaczy, że Władysław Kosiniak-Kamysz popełnił błąd, przystępując do koalicji z PO?                             

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Z punktu widzenia swojego ugrupowania tak, bo później wyjście do samodzielnego kandydowania PSL-u nie będzie już takie proste.

Czyli jak już się zdecydował w jednych wyborach, to w drugich będzie musiał zrobić to samo?

Nie będzie musiał, będzie mógł wystartować samodzielnie ale będzie miał problem z przekroczeniem progu wyborczego. Będzie tak dlatego, że część wyborców, która odejdzie od PSL- u w wyborach do Europarlamentu, niekoniecznie będzie musiała wrócić do PSL-u. Z drugiej strony, być może, są też tacy wyborcy, którzy nie zrozumieją z kolei decyzji odejścia od dużego bloku i opuszczą PSL, który w ten sposób dwa razy straci. Pamiętajmy jaką sytuację ma PSL, jeśli chodzi o wynik wyborczy, w 2015 roku, zaledwie 13 setnych zadecydowało o tym, że PSL znalazło się nad progiem.

Co jest ważniejsze dla PiS-u - pozyskanie wyborców PSL-u, czy wystarczy, że wyborców skutecznie się zniechęci do głosowania na PSL?

Oczywiście, że przejęcie wyborców, bo to jest nie tylko obniżenie wyniku przeciwnej frakcji, ale też wzmocnienie siebie, a więc podwójny zysk. W wyborach do Parlamentu Europejskiego to nie będzie tak istotne, ale w wyborach do Sejmu, ze względu na system przeliczania głosów każdy punkcik, każdy głos będzie bardzo istotny, bo wprost będzie się to przeliczało na mandaty i ewentualną możliwość zbudowania większości.

Jaki interes zrobiło SLD na dołączeniu do dużej koalicji i czy w ogóle go zrobiło? Wyborcy SLD w odpowiedziach na pytania o formułę startu są jeszcze bardziej podzieleni niż wyborcy PSL-u. Bardzo duża grupa chciałaby być w Koalicji Europejskiej, ale równie duża grupa wolałaby start kilku małych koalicji, co ja odczytuję jako chęć startu w mniejszej koalicji lewicowej.

Na stole, jeśli chodzi o SLD było kilka opcji, uczestnictwo w dużej koalicji ze wszystkimi, a także start w trochę mniejszej koalicji np. z PSL-em.

Mówiło się, że z Nowoczesną.

No tak, ale Nowoczesna nie pasuje do tego układu, bo SLD pomimo tego, że jest w rodzinie partii socjaldemokratycznych w Europie, to mimo wszystko nie pasuje profilem do partii liberalnej, nawet jeśli chodzi o ten liberalizm kulturowo-społeczny. Najbliżej jest mu do PSL-u ze względów tożsamościowych, historycznych. Te elektoraty dobrze się sumują, nie ma tam premii, która powodowałaby, że 5+5 dałoby 12, ale nie jest też tak, że 5+5 dałoby 7 lub 8. To był jakiś pomysł, ale trudno byłoby to pewnie obronić w komunikacyjnym ujęciu - no bo skoro my się jednoczymy, to czemu wy rozbijacie jedność opozycji? Trzeci wariant dla SLD, to była koalicja partii lewicowych, sprowadzałaby się to do tego, że mielibyśmy SLD plus kilka słabszych szyldów, które nie dawałyby  dramatycznego wzmocnienia, bo byłoby to pewnie 1,5%. Czy Włodzimierz Czarzasty podjął dobrą decyzję? Myślę, że podjął bezpieczną decyzję. (...)

Czy można powiedzieć, że obecny pojedynek między Zjednoczoną Prawicą, a koalicją opozycji zaczyna być ustabilizowany, czyli 1 procent w górę, 1 procent w dół?

Ten rollercoster będziemy obserwować do samego końca. Mieliśmy serie wydarzeń, konwencje Roberta Biedronia, która na moment zmieniła obraz sytuacji po stronie opozycyjnej, potem mieliśmy deklaracje dotyczącą Koalicji Europejskiej, która osłabiła Roberta Biedronia i dała premię dla ugrupowań które zawiązały to porozumienie, na samym końcu mieliśmy konwencje PiS-u, z nowymi propozycjami polityki redystrybucji. Jak było po konwencji Biedronia - wiemy, jak po założeniu Koalicji Europejskiej - też już wiemy.

Ale niezbadana jest „piątka Kaczyńskiego”

Zbadana jest i PiS na tym planie zyskuje. I wszelkie zaklęcia pod tytułem „Grecja, Wenezuela, tragedia dla budżetu”-  nie działają. Jestem zaskoczony tym, jak słaba jest pamięć instytucjonalna opozycji, przecież to jest dokładnie taka sama sytuacja, która była w 2015 roku, opozycja nic się nie nauczyła, te komunikaty, które formułowała, że to będzie tragedia, budżet się zawali, nie działały. To już było i nikogo nie przestraszyło. Opozycja wchodzi w te same buty, w które dała się włożyć w 2015 roku. To jest niesamowite jak łatwo to poszło, wystarczyło kilka komentarzy ekonomicznych liberałów i powstała ta sama narracja. I ta narracja nie jest do wygrania w wyborach.