W rozmowie z "Super Expressem" Marek Suski mówił o planowanym na kwiecień proteście nauczycieli. - To protest inspirowany politycznie. Odchodzenie od egzaminów przez nauczycieli nie byłoby najlepszym pomysłem, ale zapewniam, że te egzaminy i tak będą przeprowadzone, niezależnie od strajku - ocenił szef gabinetu politycznego premiera.

- Posłowie mają 8 tys zł brutto pensji podstawowej, więc jeśli nauczyciel dyplomowany ma z kawałkiem 5 tys zł brutto to jest to nieduża różnica między posłem a nauczycielem - dodał.

Słowa polityka PiS komentowali inni byli i obecni politycy. "Dzisiejsza deklaracja o zrównaniu pensji nauczycielskich z poselskimi rozpoczyna kampanię wyborczą. Żadne Dudy, żadne Tuski! Prezydentem Marek Suski! Esencja i emanacja PiS!" - napisał Roman Giertych.

"Poseł Suski nie ustaje w maratonie żenady. Teraz porównał pensje nauczyciela i posła. Co stwierdził? Że „dzieli je nieduża różnica.” Oczywiście pan poseł nauczycielem być nie zamierza..." - skomentował Marcin Kierwiński.

"Krytykując nauczycieli, pan Suski niechcący zwrócił uwagę na ważny problem - wysokie zarobki posłów. Łącznie z dietami to ok. 12 tys. miesięcznie. To może dałoby się jeszcze do postulatów wiosennego strajku dorzucić obniżenie pensji poselskich?" - oceniła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

"Posłowie mają 8 tys zł brutto pensji podstawowej, więc jeśli nauczyciel dyplomowany ma z kawałkiem 5 tys zł brutto to jest to nieduża różnica między posłem a nauczycielem - Marek Suski. A potem dziwicie się, ze PMM ma kiepskie pojęcie o płacach w oświacie?" - napisał na Twitterze Janusz Piechociński.