Szef gabinetu premiera Marek Suski uważa, że pensje dyplomowanych nauczycieli niewiele różnią się od pensji posła. - Posłowie mają 8 tys zł brutto pensji podstawowej, więc jeśli nauczyciel dyplomowany ma z kawałkiem 5 tys zł brutto to jest to nieduża różnica między posłem a nauczycielem - skomentował w rozmowie z "Super Expressem".

Słowa polityka PiS komentowali politycy opozycji. "Poseł Suski nie ustaje w maratonie żenady" - napisał Marcin Kierwiński.

Podsumowanie zrobił również Paweł Kukiz. "Akurat tak się składa, że moja Żona to nauczycielka a ja jestem posłem. Wynagrodzenie podstawowe nauczyciela dyplomowanego, magistra z przygotowaniem pedagogicznym to 3.300 zł brutto. Jeszcze niedawno - jako nauczyciel mianowany - Żona dostawała 2.800 (brutto). Uposażenie podstawowe posła to 7.500 zł brutto czyli ponad dwa razy tyle, co nauczyciela dyplomowanego" - napisał lider Kukiz'15.

Czytaj także: "Niewielka różnica między posłem a nauczycielem? 5,5 tys. zł"

"Do tego poseł dostaje tzw. "diety", które są niczym innym jak częścią uposażenia nie objętą podatkiem dochodowym. I tu dochodzimy do kolejnej różnicy w finansach nauczycieli i posłów. Nauczyciel ma rocznie 3.000 zł kwoty wolnej od podatku a poseł 10 razy więcej, czyli 30 tysięcy (prawie roczna wypłata nauczyciela)" - dodał Kukiz.

"Przy okazji posiedzenia Sejmu poproszę posła Suskiego o uchylenie rąbka tajemnicy- co spożył przed swoją wypowiedzią w sprawie zarobków nauczycieli i posłów. Na piąteczek byłoby jak znalazł!" - napisał polityk.