Reklama

Jak wyglądały ostatnie lata życia Andrzeja Leppera

Poza Sejmem. Ciężka choroba syna, problemy małżeńskie, niepowodzenia w powrocie do wielkiej polityki

Publikacja: 07.08.2011 21:42

W 2010 r. Andrzej Lepper jako zagraniczny obserwator nadzorował wybory na Białorusi

W 2010 r. Andrzej Lepper jako zagraniczny obserwator nadzorował wybory na Białorusi

Foto: PAP

Pytanie: co zabiło człowieka, który przez dwie dekady elektryzował polską scenę polityczną, nie schodzi od piątku z ust Polaków.

Podobnie jak wątpliwości dotyczące okoliczności śmierci kontrowersyjnego polityka, który przeszedł długą drogę od ludowego watażki w gumofilcach organizującego protest zadłużonych rolników do eleganckich garniturów i fotela wicepremiera, by zostać strąconym w polityczny niebyt w wyniku m.in. tzw. seksafery i afery gruntowej.

Działaczom Samoobrony trudno uwierzyć w samobójstwo lidera. – Ludzie, którzy się wieszają, robią to w nocy, a nie w dzień – komentowała była posłanka Danuta Hojarska. – To był mocny, silny facet. – Owszem, był przygaszony, ale człowiek, który planuje przyszłość, nie chwyta za sznur – rozkłada ręce Piotr Tymochowicz, specjalista od wizerunku politycznego, który od lat był bardzo blisko Leppera.

– To samobójstwo jest dla mnie kompletnie niewytłumaczalne – dodaje Mateusz Piskorski, były poseł i rzecznik Samoobrony. Z byłym posłem Januszem Maksymiukiem w piątek mieli się spotkać z Lepperem w siedzibie partii, by rozmawiać o starcie w wyborach. – Chciał przeformatować Samoobronę, włączyć do niej związki zawodowe i stowarzyszenia krytykujące obecną rzeczywistość, by później współtworzyć opozycję – opowiada. – Często dzwonił i pytał, czy to dobry plan.

Kierunek Białoruś

Internet zaroił się od sugestii, że warto się przyjrzeć „sprawom na froncie wschodnim". Lepper uzyskał tytuły m.in. doktora honoris causa na uczelniach w Kijowie i Moskwie, a na Białorusi był jednym z najlepiej przyjmowanych polskich polityków. W 2010 r. wraz z Piskorskim, jako zagraniczni obserwatorzy wyborów prezydenckich, które po raz kolejny wygrał Łukaszenko, uznali je za w pełni demokratyczne.

Reklama
Reklama

Białoruskie MSZ uznało, że „śmierć słynnego polityka przed wyborami parlamentarnymi w Polsce wzbudza zaniepokojenie", i zaapelowało o przeprowadzenie „obiektywnego i wszechstronnego śledztwa", tym bardziej że „to nie była pierwsza śmierć wśród kierownictwa partii w tym roku" (chodzi o czerwcowe samobójstwo Wiesława Podgórskiego, doradcy Leppera ds. kultury).

Lider Samoobrony w 2010 r. wraz z Piotrem Rybą (też zamieszanym w aferę gruntową) objęli 67 proc. udziałów w firmie konsultingowej APA Trade, która miała się zajmować międzynarodowym kojarzeniem przedsiębiorców, głównie na Białorusi i Ukrainie. Efekty tej działalności są bliżej nieznane. – Bo raczej ich nie było – uważa Tymochowicz. – Sam go namawiałem na taką międzynarodową spółkę, byliśmy już po słowie, mieliśmy wystartować jesienią.

Jacek Piechota, były minister gospodarki obecnie związany z Polsko-Ukraińską Izbą Gospodarczą, prowadzący własną firmę doradczą Piechota Solution Partners, nie słyszał o aktywności biznesowej Leppera na Wschodzie: – Obiło mi się tylko o uszy, że zakładali czy mieli zakładać jakąś fundację z Borysiukiem (Bolesław Borysiuk był doradcą Samoobrony, a potem doradcą Piotra Farfała z LPR – red.).

– Biznes na Białorusi jest super, ale ryzykowny – mówi z kolei pragnący zachować anonimowość biznesmen, który od lat zajmuje się tamtym rynkiem. – I jeśli ktoś chce sukces oprzeć na koneksjach politycznych, to prędzej czy później musi się uwikłać w relacje z byłymi albo obecnymi tamtejszymi specsłużbami.

Tajemnice państwa

Na inny wątek zwraca uwagę redaktor naczelny „Gazety Polskiej" Tomasz Sakiewicz. Zeznał w prokuraturze, że ma nagranie sprzed kilku miesięcy, na którym Lepper ujawnił, kto był źródłem przecieku w tzw. aferze gruntowej. Nagranie ma potwierdzać hipotezę prokuratury z 2007 r., że sprawcą przecieku o akcji CBA miał być ówczesny szef MSWiA Janusz Kaczmarek, który przekazał tę wiedzę biznesmenowi Ryszardowi Krauzemu.

– Lepper bardzo bał się o życie – mówi „Rz" Sakiewicz. Wyjaśnia, że „GP" wcześniej nie opublikowała nagrania, bo Lepper się na to nie zgodził.

Reklama
Reklama

„Pamiętacie Klewki?" – pyta z  kolei jeden z internautów. – „Wyśmiewali się z Leppera, a potem wyszło, że w pobliskich Szymanach lądowały samoloty CIA. Lepper musiał znać niejedną wstydliwą tajemnicę państwa polskiego, od lewicy po prawicę".

Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk zaapelował do Prokuratora Generalnego, by osobiście nadzorował śledztwo w sprawie śmierci Leppera. Argumentował m. in., że jako wiecepremier miał on dostęp do wielu niejawnych informacji.

„Wciąż istniejemy"

W wyborach w 2007 r. Samoobrona nie przekroczyła progu wyborczego. Rok później Lepper odpadł w wyścigu do Senatu. W 2010 r. startował w wyborach prezydenckich. Zajął siódme miejsce na 12 kandydatów. Czas dzielił między podtrzymywanie aktywności politycznej i liczne rozprawy sądowe, na których stawał jako świadek i oskarżony (od 2010 r. ciążył na nim zarzut składania fałszywych zeznań w sprawie przecieku z afery gruntowej – kolejną rozprawę wyznaczono na 16 sierpnia).

W rodzinnym Zielnowie pod  Darłowem bywał rzadko. Choć starał się podtrzymywać przekonanie, że w jego życiu niewiele się zmieniło. Przypominał się w gazetach lokalnych, pozując do zdjęć z wnuczkami, zapraszał czytelników, by pokazać „Jak mieszkają Irena i Andrzej Lepperowie", i co jakiś czas zapewniał, że „ja i partia wciąż istniejemy".

W tym czasie ciężko na wątrobę chorował jego syn Tomasz, który od lat zajmował się gospodarstwem. Na dodatek Lepperowi rozpadło się małżeństwo. Zanosiło się na to już w 2007 r.

„Święty nie jestem. Warszawa kusiła różnymi imprezami, uroczystościami. Alkohol ośmielał. No i stało się. Kilka razy zdradziłem żonę" – wyznał w „Super Ekspressie". Później w programie TVN „Teraz My" zapewniał, że „żona mu wybaczyła". Nie jest jednak tajemnicą, że ostatnio coraz rzadziej pojawiał się w Zielnowie.

Reklama
Reklama

– Ta separacja to było dla niego wielkie przeżycie, ale przecież rodzina to nie tylko relacje małżeńskie – mówi Tymochowicz. – Dla niego rodzina była bardzo ważna, dlatego walczył o zdrowie syna, jak mógł. To był twardy człowiek i choć przybity, kłopoty rodzinne nie popchnęłyby go do samobójstwa. Chyba tylko śmierć syna, a przecież stan Tomka się poprawił.

Prokuratura wstępnie orzekła, że powodem samobójstwa mogły być kłopoty finansowe. – To możliwe – mówi jeden z mieszkańców Zielnowa.

– Walka z chorobą syna kosztuje, polityka też. A ja mam z Lepperami sąsiadujące łąki. I tam zawsze mnóstwo koni i bydła się pasło. A tak od dwóch mniej więcej lat ani zwierzęcia. Tymochowicz: – Ja mu mówiłem uczciwie, że na powrót do polityki nie ma szans, namawiałem, by pomyślał o przyszłości, nie o mrzonkach. Ale to już przypadłość polityków z długim stażem, że bez polityki nie wyobrażają sobie życia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Polityka
Co Polacy odpisali USA ws. Nobla dla Trumpa? Ujawniono szczegóły
Polityka
Co dalej z PIP? Trwa wyścig z czasem i z Komisją Europejską
Polityka
W koalicji konsternacja po szarży Czarzastego, PiS wzmacnia kuszenie Trumpa
Polityka
W PiS potrzebna rewolucja? Ankietowani wskazują, co powinien zrobić Kaczyński
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama