Głównym tematem rozmowy w programie "Graffiti" był zapowiadany przez ZNP strajk nauczycieli.
Akcja protestacyjna tego środowiska staje się coraz bardziej realna po braku uzgodnień jakichkolwiek nowych propozycji podczas wczorajszego spotkania prezydent-premier.
Mimo że prezydent z premierem nie znaleźli rozwiązania problemu żądań nauczycieli, dla Beaty Kempy ważny jest fakt, że takie spotkanie się odbyło.
Zdaniem Kempy do strajku podżega nauczycieli szef ZNP Sławomir Broniarz, dla którego jest to kampania przed wyborami przewodniczącego Związku. Oceniła, że Broniarz jest "karierowiczem"
- Myślę, że to jest karierowicz w związkach. To jest osoba, która w pierwszej kolejności myśli o zbliżających się w ZNP wyborach. Jemu tego typu promocja jest potrzebna. Wspierał naszych adwersarzy w wielu akcjach politycznych, to znaczy, że na sercu leży mu bardziej polityka, niż dobro dzieci - mówiła Kempa w Polsat News.
Podkreślała też, ze konsekwencji żądań nauczycieli nie powinny ponosić dzieci, a przedstawiciele opozycji w ogóle nie powinni zabierać głosu w tej sprawie, bo za swoich rządów nie zrobili dla nauczycieli nic.
Kempa, minister w rządzie Morawieckiego odpowiedzialna za pomoc humanitarną, kandyduje w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Na pytanie o swoją znajomość języka angielskiego zaprzeczyła, jakoby wczoraj w Radiu ZET mówiła o "poziomie podstawowym bardzo dobrym". Stwierdziła, że jako minister odpowiedzialna za pomoc humanitarną odbyła wiele podróży, ale lepiej, gdy w oficjalnych rozmowach korzysta się z pomocy tłumaczy.
Dodała, że "dziennikarze spłycają poziom dyskusji do takich rzeczy, których i tak każdy jest się w stanie nauczyć