PSOE uzyskała w sondażu 28,1 proc. głosów, co według RTVE ma się przełożyć na 116-121 mandatów w 350-osobowym parlamencie. Drugie miejsce zajęła prawicowa Partia Ludowa - 17,8 proc. głosów i 69-73 mandaty.

W parlamencie zasiądą też przedstawiciele Podemos (16,1 proc. - 42-45 mandatów), Ciudadanos (14,4 proc. - 48-49 mandatów) i skrajnie prawicowej partii Vox (12,1 proc. - 36-38 mandatów). To ostatnie z ugrupowań wydaje się największym zwycięzcą wyborów - dotychczas nie miało własnych parlamentarzystów, jest też pierwszą od lat '80 radykalnie prawicową partią, która dostała się do Kortezów.

Na 13-14 miejsc może liczyć Republikańska Lewica Katalonii (ERC). Pozostałe 18 mandatów powinno trafić do innych, lokalnych ugrupowań.

Frekwencja w wyborach wyniosła aż 75,13 procent.

Pierwsze spływające częściowe wyniki głosowania potwierdzają dane z sondażu, a nawet są jeszcze korzystniejsze dla socjalistów. Po podliczeniu 50,18 proc. głosów PSOE ma 126 mandatów (29,61 proc. głosów), Partia Ludowa - 66 (16,70 proc.), Ciudadanos - 55 (14,86 proc.), Podemos - 42 (14,13 proc.) a Vox - 23 (9,83 proc.). Koalicji PSOE - Podemos do większości nadal brakuje jednak ośmiu głosów.

Kto będzie miał większość w parlamencie? Pierwszy scenariusz to egzotyczna koalicja malutkich partyjek regionalnych zbudowana wokół PSOE i radykalnej Podemos. Drugi to alians Partii Ludowej (PP), Ciudadanos i Vox. To trzy prawicowe ugrupowania, które prześcigając się w lansowaniu konserwatywnej rewolucji, a nawet przywracaniu niektórych zasad z czasów Franco - pisał w "Rzeczpospolitej" Jędrzej Bielecki.

Dowiedz się więcej: Wybory do Kortezów: Katalonia podzieliła Hiszpanię

Jeśli sondaż RTVE znajdzie potwierdzenie w oficjalnych wynikach głosowania, PSOE i Podemos będą miały razem 166 mandatów i do większości potrzebne im będzie wsparcie mniejszych, regionalnych partii. Blok prawicowy mógłby liczyć maksymalnie na 160 posłów. Większość w Kortezach to 176 mandatów.

- Po wielu latach niestabilności i niepewności ważne jest, abyśmy dzisiaj wystąpili z jasnym, wyraźnym przesłaniem o Hiszpanii, jakiej pragniemy - mówił premier Pedro Sanchez z PSOE. - Musi zostać utworzona szeroka większość parlamentarna, która może wspierać stabilny rząd - przekonywał.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Zgłoś swój projekt w konkursie dla startupów i innowacyjnych firm

WEŹ UDZIAŁ

Niedzielne głosowanie było już trzecimi wyborami parlamentarnymi w Hiszpanii w ciągu 3,5 roku.

Sondaż, opublikowany na pięć dni przed głosowaniem, wskazywał na bardzo wyrównaną walkę tych dwóch bloków. Z jednej strony PSOE, który z niemal 30 proc. poparcia stałby się największą partią kraju ze 129 mandatami, ale nawet z Podemos (35 mandatów) byłaby daleka od zdobycia 176 większości w 350-osobowym Kortezami i musiałaby posiłkować się poparciem nacjonalistycznych ugrupowań z Katalonii i Kraju Basków.

Z drugiej zaś trójczłonowy, prawicowy sojusz, któremu do takiej większości brakowałoby aż 21 deputowanych.

Koalicja Vox, Ciudadanos i PP kilka miesięcy temu zdołała po raz pierwszy od upadku dyktatury odsunąć od władzy socjalistów w Andaluzji, największej prowincji kraju. Powstanie takiej koalicji na poziomie całego kraju nie byłoby niemożliwe.