Rząd przyjmie jutro projekt nowelizacji kodeksu pracy zakładający roczne rozliczenie czasu pracy. To jedno z rozwiązań ustawy antykryzysowej z 2009 r. szczególnie chwalone przez przedsiębiorców.
Dzięki wydłużonemu (z czterech miesięcy) okresowi rozliczeniowemu firmy mogą np. skrócić czas pracy, gdy jest mniej zamówień i nie płacić za przestoje. A kiedy roboty przybywa, wydłużyć go i nie płacić za nadgodziny. Ważne, by wszystko zbilansowało się w rocznym rozliczeniu.
O wejście tego rozwiązania na stałe do kodeksu przedsiębiorcy walczyli od 2009 r. Jednak dopóki sytuacja w gospodarce nie stała się tak trudna jak obecnie, dopóty rząd z tym zwlekał. Zwłaszcza że ostro protestowały związki.
Teraz przepchnięcie tej ustawy stało się prostsze, a skorzystają na niej szczególnie duże firmy, np. z branży motoryzacyjnej czy budowlanej. Przy sztywnym czasie pracy, uciekałyby się do zwolnień idących nawet w setki osób.
Przyjęcie jutro projektu zmian oznacza, że jeszcze w tym miesiącu zajmie się nim Sejm, a nowelizacja powinna wejść w życie do połowy roku.
Przyspieszają także prace nad ustawą antykryzysową zakładającą pomoc finansową dla tych firm, którym z powodu spowolnienia gospodarczego spadły obroty. Z informacji „Rz", wynika, że rząd ma się nią zająć w drugiej połowie lutego.
Zdecydowano się także na większe wsparcie aktywnych form przeciwdziałania bezrobociu – zwłaszcza na refundowanie miejsc pracy, dotacje na założenie firmy i staże dla absolwentów.
– Pierwsza transza pieniędzy z Funduszu Pracy trafiła do powiatowych urzędów pracy na przełomie roku. Te pieniądze już działają, dlatego spodziewamy się, że bezrobocie w lutym nie będzie rosło tak szybko, a od marca sytuacja zacznie się poprawiać – mówi „Rz" wiceminister pracy Jacek Męcina.
Według szacunków „Rz", bezrobocie w lutym dojdzie nawet do 14,5 proc. i będzie najwyższe od blisko siedmiu lat. Jak pisaliśmy w ubiegłym tygodniu, szefowie wielu pośredniaków mówią o dramatycznej sytuacji, choć przyznają, że byłaby gorsza, gdyby nie pieniądze z Funduszu Pracy.
Już w tym miesiącu resort pracy planuje przeznaczyć dodatkowe środki na walkę z bezrobociem. Pierwotnie miało być to 60 mln zł, ale może być nawet 100 mln. – Chcemy, aby trafiły głównie do młodych i osób po 50. roku życia. One są obecnie w najtrudniejszej sytuacji – mówi Męcina.
Resort szacuje, że w połowie roku bez pracy może być nawet co drugi absolwent.
Dodatkowo na wiosnę urzędy dostaną dodatkowe pieniądze na programy specjalne wspierające młodzież i młode matki. Minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz nie wyklucza, że w drugim półroczu wystąpi do ministra finansów o odmrożenie dodatkowych środków z funduszu.
– Te propozycje to aspiryna. Żeby sytuacja poprawiła się trwale, potrzeba gruntownych reform – mówi „Rz" prof. Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów.
Potwierdza to prof. Elżbieta Kryńska, ekonomistka z Uniwersytetu Łódzkiego. – Tylko poprawa sytuacji w gospodarce pozwoli trwale zmniejszyć bezrobocie – tłumaczy. – Ale zwiększenie nakładów na walkę z nim pozwoli wielu osobom łagodniej przeżyć kryzys – zastrzega.
Przedsiębiorcy nie potrzebują większej kadry. Rozmowa z Maciejem Buczkowskim, prezesem Instytutu Badań Strukturalnych.