RM: Wyobraża pan sobie kandydowanie w 2015 roku z list Platformy?
LD:
Wyobrażam sobie. Na pewno nie pójdę do PO na takich warunkach jak Kamiński czy Kluzik-Rostkowska, gdzie biletem wstępu było mizianie. Otóż ja się z nikim miział nie będę.
RM: Ale będzie pan „przyjacielem ludu Platformy", tak jak był „przyjacielem ludu pisowskiego"?
LD:
Odwołam się do Słowackiego...
RM: Wolałbym, by mówił pan do mnie Dornem.
LD:
Ale Dorn myśli jak Słowacki: „Wielcyśmy byli i śmieszniśmy byli / Bośmy się duchem bożym tak popili / Że nam pogórza, ojczyste grobowce / Przy dźwięku fletni skakały jak owce [...]. Teraz jesteśmy z ducha wytrzeźwieni / Bracia rozumni – czciciele pieczeni".
RM: Stał się pan czcicielem pieczeni? Tyle zostało z ambicji politycznych Dorna?
LD: Dla mnie Platforma to bracia rozumni – czciciele pieczeni.
Cały wywiad w najnowszym Plusie Minusie
Tu w sobotę można kupić elektroniczne wydanie „Rzeczpospolitej" z Plusem Minusem
Można też zaprenumerować weekendowe wydanie „Rzeczpospolitej" z Plusem Minusem