Politycy PO i PSL odbyli wczoraj rozmowy na temat przyszłości koalicji. Najwidoczniej nie przekonały one wszystkich polityków PSL do kontynuacji wspólnych rządów. I choć szef klubu Jan Bury apeluje o "danie szansy" ministrowi Sienkiewiczowi, to minister rolnictwa Marek Sawicki jest dużo bardziej sceptyczny co do prospektów rządzącej koalicji. Według niego, konieczne wkrótce mogą być przedterminowe wybory.
Jak zadeklarował Sawicki, o tym, czy koalicja przetrwa zadecyduje sprawne wyjaśnienie afery taśmowej.
- Albo organa państwa są na tyle sprawne, że są w stanie wyjaśnić całą tę sprawę, i rząd, premier, ministrowie mają pełne panowanie nad swoimi obszarami, albo trzeba się oddać pod osąd wyborców i wprowadzić nowe rozdanie - powiedział polityk w porannym wywiadzie w TOK FM. Jego zdaniem terminem granicznym, do kiedy państwo musi poradzić sobie z tym problemem, powinien być koniec wakacji.
- Jeśli do końca wakacji nie wyjaśnimy przekonująco kwestii autorów i treści nagrań, najlepsza sprawą będą przyspieszone wybory - stwierdził. Dodał, że wybory potrzebne są też po to, by możliwe było stworzenie innych koalicji niż obecnie.
- W dzisiejszym składzie parlamentarnym nie da się utworzyć sensownej większości poza PO. Żeby nie tworzyć iluzji i pozorów, lepiej oddać się pod ocenę wyborców - przekonywał.
Sawicki skomentował też najnowsze ujawnione przez Wprost stenogramy, z rozmowy Romana Giertycha, Jana Pińskiego i Piotra Nisztora, w której ten pierwszy przekonywał dziennikarza do odsprzedania praw autorskich do książki o Janie Kulczyku. Wszystko po to, bo poprzez szantaż wyłudzić od niego pieniądze. Zdaniem Sawickiego, wszyscy zamieszani w tę sprawę są przestępcami.
- Tymi trzema panami powinna zająć się prokuratura. Dziwne, że Nisztor i Piński jako dziennikarze, czyli osoby zaufania publicznego, nie powiadomili o tej sprawie stosownych organów państwa. Więc w mojej ocenie uczestniczyli w przestępstwie. A ja na temat przestępców dyskutować nie chcę - uciął minister.