Sekretarz obrony USA Mark Esper oświadczył w sobotę, że popiera rozmieszczenie wyrzutni rakiet średniego zasięgu w Azji, co ma nastąpić w ciągu najbliższych miesięcy.
USA w lutym zawiesiły traktat a 2 sierpnia formalnie się z niego wycofały zarzucając Rosji nieprzestrzeganie jego postanowień. Jednocześnie jednak - jak zauważa Reuters - wypowiedzenie Traktatu INF umożliwia Pentagonowi rozwój nowych broni mających być odpowiedzią na rosnący potencjał militarny Chin, które nie były stroną Traktatu INF.
Fu Cong, dyrektor generalny departamentu kontroli zbrojeń w chińskim MSZ w odniesieniu do słów Espera stwierdził, że Pekin "nie będzie przyglądał się spokojnie" rozmieszczaniu amerykańskich rakiet w Azji.
- Jeśli USA rozmieszczą rakiety w tej części świata, Chiny będą zmuszone zastosować środki zaradcze - zapowiedział Fu.
- Apeluje do naszych sąsiadów, aby zachowali się roztropnie i nie pozwolili na rozmieszczenie amerykańskich rakiet średniego zasięgu na swoim terytorium - dodał przedstawiciel chińskiego MSZ.
W tym kontekście Fu wymienił Japonię, Koreę Południową i Australię. Dodał, że zgadzając się na obecność amerykańskich rakiet kraje te nie przysłużą się swojemu bezpieczeństwu.
Fu nie wskazał w jaki sposób Chiny odpowiedzą na obecność amerykańskich rakiet w Azji. Stwierdził jedynie, że "wszystkie środki znajdą się na stole", jeśli sojusznicy USA zgodzą się na obecność rakiet na swoim terytorium.
Fu stwierdził jednocześnie, że Pekin nie jest zainteresowany wzięciem udziału w jakichkolwiek rozmowach trójstronnych z USA i Rosją w kwestii nowego traktatu regulującego kwestię rakiet średniego zasięgu. Jak dodał większość chińskich rakiet nie jest w stanie dosięgnąć celów w USA.