48-letni Mounir Baatour walczy w Tunezji o równe traktowanie kobiet i mężczyzn, obronę mniejszości oraz uznanie praw osób LGBT.
- Po tylu latach walki o prawa mniejszości zrozumiałem, że nikt nie może wykonać tej pracy lepiej ode mnie - powiedział adwokat. - Fakt, że jestem gejem, niczego nie zmienia. Moja kandydatura jest jak wszystkie inne - mówił w rozmowie z AFP.
Baatour powiedział, że przygotował program ekonomiczny, społeczny, kulturalny i edukacyjny. Zapowiada, że chce wzmocnić w kraju demokracje, poprzez nadanie większego znaczenia parlamentowi oraz instytucjom.
Adwokat chce również stworzyć nowe miejsca prawy i oczyścić gospodarkę mocno uzależnioną od zagranicznych inwestycji.
W Tunezji homoseksualizm podlega karze trzech lat więzienia. Baatour spędził trzy miesiące za kratkami w 2013 r. za "sodomię" z 17-letnim studentem. Mężczyzna do tej pory zaprzecza stawianym mu zarzutom.
- Moim celem jest uwolnienie Tunezji od starych partii i tradycyjnego sposobu rządzenia, który przyniósł Tunezji problemy - mówi.
Nie wszyscy z zadowoleniem komentują kandydaturę Baatoura. Część komentujących twierdziła, że przynosi Tunezji wstyd. Wśród nich byli prawnicy, którzy wezwali do odebrania mu prawa wyborczego z powodu "poważnego szkodzenia wizerunkowi adwokatury".
Wiele osób działających na rzecz praw homoseksualistów próbowało zdystansować się od oferty Baatoura. Umieszczono petycję online, twierdząc, że "nie reprezentuje on społeczności LGBTIQ+ ani ruchów w Tunezji". Inicjatywa nie zebrała nawet 500 podpisów.
Wybory w Tunezji odbędą się 15 września.